Rozmawiali o tym zapewne we wtorek w Mediolanie włoski wicepremier Matteo Salvini i szef węgierskiego rządu Viktor Orbán.
Do takiej rewolucji nie dojdzie po wyborach do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 roku, bo – co widać po sondażach – partie eurosceptyczne nawet zjednoczone nie mają szans na zdobycie większości, choć dzięki nośnym hasłom antyimigranckim zwiększą zapewne liczbę mandatów. Na unijnej scenie politycznej razem mogłyby napsuć krwi partiom ludowym i socjaldemokratycznym dzielącym teraz między siebie władzę (w europejskich: Komisji, Radzie, Parlamencie).