W głównych starciach wszyscy trzej rywale uznali się za zwycięzców. Żeby tłok przy urnach był taki jak na politycznym podium! Jednak na swój sposób ciekawe były też walki w wadze papierowej, bo nawet do koguciej im jeszcze daleko. Ot, choćby starcie Romana Giertycha z Leszkiem Millerem.

– Dlaczego nie ma pan takiego krawata? – spytał były wicepremier, wskazując na biało-czerwone krawaty Samoobrony.

– A dlaczego pan nie ma takiego rozumu jak pan Lepper – odpowiedział były premier.

Związek krawata z rozumem objaśnią dyżurni politolodzy, a co jest ważniejsze: mózg czy zwis ozdobny męski, ustalą sondaże.

We wtorek Przemysław Gosiewski dyskutował w TVN 24 z Adamem Szejnfeldem. – Pan poseł Szejnfeld usiłuje zagadać problem. Zadał mi pytanie i na nie odpowiada. Na własne pytanie! – skarżył się wicepremier.

Nawet w Strasburgu Gosiewski nie wygra, bo wielu ludzi musi dziś stawiać sobie pytania i na nie odpowiadać.

Na swój sposób przełomowa dla kampanii była rozmowa Jarosława Kaczyńskiego z Tomaszem Sekielskim i Andrzejem Morozowskim. – Panowie, mamy czas cudów – zaczął premier w programie pod symbolicznym tytułem "Teraz my". Trochę później oświadczył: – Jest rzeczywiście sprawa tej poseł, chyba się ta pani Sawicka nazywała. Ta sprawa się toczy. Niewiele o tej sprawie się mówi, tyle mogę panom powiedzieć. Nie mamy zamiaru wygrywać wyborów przy pomocy żadnych bomb.

To powiedział premier w poniedziałek wieczorem, a już we wtorek w południe bomba z Sawicką wybuchła. Czas cudów?

Skomentuj na blog.rp.pl/lutomski