Czwartkowe brutalne zatrzymanie i wielogodzinne przesłuchania Andrzeja Jakubiaka, Wojciecha Kwaśniaka i podległych im w przeszłości urzędników Komisji Nadzoru Finansowego było szokiem dla środowisk związanych z rynkiem finansowym.

W świetle jupiterów dokonano zatrzymań w sprawie, która toczy się od 2016 r. i o której opinia publiczna ma ograniczoną wiedzę. Zarazem przedstawione przez prokuraturę byłym szefom KNF zarzuty są bardzo ogólne; w opinii prawników zarzut przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków jest tak pojemny, że można go właściwie postawić każdemu urzędnikowi. Jeśli do tego dodać powszechną opinię o profesjonalizmie i urzędniczej rzetelności zatrzymanych, uprawnione jest podejrzenie, że bardziej niż o realne czynności procesowe chodziło o medialny spektakl. Czyli odwrócenie uwagi od ujawnionej przed kilkoma tygodniami propozycji korupcyjnej złożonej przez Marka Ch. szefowi grupy Getin Noble Leszkowi Czarneckiemu.

Zatrzymanie byłych szefów KNF wywołało szereg solidarnych protestów, listów i apeli ze strony środowisk bankowych i finansowych. Niektóre publikowaliśmy od piątku na stronach Rp.pl. Mimo że aresztowanych wypuszczono na wolność, sprawa ma i będzie miała swoje dalsze krajowe i międzynarodowe konsekwencje. Ze skali problemu zdaje sobie zapewne sprawę minister Zbigniew Ziobro, który w sobotę tłumaczył zdenerwowany w TVP Info, że zatrzymanie odbyło się wyłącznie po to, by podejrzani przed przesłuchaniem nie zdążyli ustalić wspólnej wersji zeznań. Zostawiając na boku kwestie procesowe, można być zszokowanym kompletnym brakiem empatii w słowach ministra (pominę kuriozalne słowa o pobiciu Kwaśniaka, bo KNF „rozzuchwalała" przestępców), który nie bierze pod uwagę, że takie zdarzenia łamią ludzkie życie.

Jeśli w przyszłości niezawisły sąd oczyści byłych urzędników KNF z zarzutów, brutalne aresztowanie przez CBA będzie ich niesprawiedliwie stygmatyzowało i pozostawi nieuleczalną traumę. Inną sprawą są koszty polityczne niespodziewanej akcji CBA. Jeśli rządząca partia zakładała, że nagłe wyeksponowanie prowadzonej od lat sprawy KNF zasłoni aferę związaną z osobą Marka Ch., to popełniła gruby błąd. Masowe protesty i dowody solidarności z zatrzymanymi tylko podkreślają, jak grubymi nićmi szyta była próba zasłonięcia sprawy Marka Ch.

Rządzący a rebours pokazali, jak bardzo boją się tej afery, a przy okazji obrócili przeciwko sobie kolejne ważne i wpływowe środowisko. Zastanawiać musi również, czy aby nie jest to kolejna rozgrywka na szczytach władzy pomiędzy zwaśnionymi frakcjami obozu rządzącego. W sprawie zatrzymania wypowiadał się minister Ziobro, ale premier Morawiecki konsekwentnie na ten temat milczy. Można z tego wnioskować, że całą sytuacją jest zaskoczony i o planowanej akcji CBA nie wiedział.

I na koniec jeszcze jedna ważna sprawa. Może z tego wszystkiego najważniejsza. Uderzenie w wieloletnie kierownictwo KNF niedługo po aresztowaniu byłego przewodniczącego Marka Ch. to kolejny cios w wiarygodność najważniejszej instytucji nadzorczej rynku finansowego. A jej osłabienie to zarazem osłabienie rynku i polskiego państwa. Kolejny dowód jego systemowej niedojrzałości. Jak takie państwo ma realizować śmiałe strategie rozwojowe? Będzie to wyjątkowo trudne. Podobnie jak działalność następców Jakubiaka i Ch. sparaliżowanych strachem w pokiereszowanej instytucji.

Właśnie dlatego w interesie polskiej racji stanu trzeba zaapelować do prokuratury o wyjątkową transparentność postępowania wobec byłych urzędników KNF. To śledztwo to ważny test jej wiarygodności, który rozstrzygnie, czy prokuratorzy działają w trosce o interes obywateli, czy na polityczne zamówienie. Odkryj karty, prokuraturo!