Mają być naszą polisą bezpieczeństwa w sytuacji, gdy coraz częściej podważany jest art. V traktatu atlantyckiego mówiący o pomocy militarnej w przypadku agresji na jedno z państw NATO. Niezależnie od tego, na ile autentyczne jest ocieplenie stosunków polsko-rosyjskich – które potwierdzać ma rozpoczynająca się wizyta prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Warszawie – wciąż aktualne jest powiedzonko, że strzeżonego Pan Bóg strzeże.
Dlatego właśnie polskie władze tak usilnie starały się o umieszczenie na terytorium Polski elementów tarczy antyrakietowej. Jednak Barack Obama z planów budowy tarczy się wycofał, przygotowując grunt pod reset stosunków amerykańsko-rosyjskich. Zdając sobie sprawę z wagi tej sprawy dla Polski, prezydent USA zaproponował umieszczenie w Polsce rakiet Patriot. Na naszym terytorium co trzy miesiące miała stacjonować ruchoma bateria tej broni. Wprawdzie nieuzbrojona, ale gdy po raz pierwszy wjechała do Polski, Moskwa i tak nie omieszkała wyrazić swego niezadowolenia.