Tragedia słynnego zabytku poruszyła nie tylko pióra dewotów, serca ponurych księży czy moralizujących grafomanów, ale nawet postaci tak zasłużone w sztuce demaskatorskiej, jak obrazoburcza Manuela Gretkowska. „Notre Dame zbudowano prawie tysiąc lat temu zgodnie z masońską sztuką i symboliką chrześcijańską. Dach jest symbolem miłosierdzia, od niego zaczął się pożar. Mury – jednością dusz, laickich i kleru. Może w tym leży »przyczyna«, w nieudanej renowacji, remoncie Kościoła. Bóg niszczy swoje dzieło, powiedziano by w średniowieczu, za karę. Za pedofilię, brak miłosierdzia i pychę kleru. Sypie się Watykan, płonie Notre Dame". Iście literackie disco polo, podlane bąbelkami ideologii ery wodnika. Z litości pominąłbym też drobiazg, że przed tysiącem lat nikt nie słyszał o masonach, ale nie pominę, bo od kogoś takiego jak Gretkowska można wymagać elementarnej wiedzy historycznej.