Wśród użytkowników smartfonów i tabletów furorę robi aplikacja Periscope. Pozwala na żywo udostępniać innym użytkownikom Twittera wszystko to, co przez obiektyw rejestrujemy. Można więc udostępniać m.in. wydarzenia, na których jesteśmy, a nasi znajomi nie. I w tym przypadku trzeba uważać, by nie złamać prawa.
Użytkownicy aplikacji zaczęli transmitować nie tylko wydarzenia ze swoim udziałem, ale też np. mecze piłkarskie, walki bokserskie czy koncerty. A to już nie zawsze jest legalne.
Widowiska za darmo
– Jeżeli organizator imprezy masowej zastrzegł, że nie wolno na stadionie robić zdjęć, nagrywać widowiska i go transmitować, to może takie zobowiązanie egzekwować np. poprzez kary umowne przewidziane w regulaminie wydarzenia. Niewykluczone jest też dochodzenie odszkodowania – mówi Karol Laskowski, adwokat w kancelarii Dentons.
3 lata więzienia grozi za udostępnienie zakodowanej telewizji
Organizatorzy, którzy sprzedali prawa telewizyjne, muszą dbać, by ktoś nie nadawał ze stadionu nielegalnie.
Więcej możliwości mają artyści. O ile bowiem mecz piłkarski nie podlega ochronie ustawy o prawie autorskim, o tyle koncert już tak.
– Artysta ma wyłączne prawo dysponowania swoimi wykonaniami. Mógłby więc dochodzić swoich praw od fana transmitującego koncert bez jego zgody – mówi Karol Laskowski.
Może to być dwukrotność utraconych przez zespół korzyści.
Ewa Nowińska, profesor z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zwraca jednak uwagę, że z naruszeniem praw autorskich będziemy mieli do czynienia, gdyby takie udostępnienie wykracza poza dozwolony użytek.
10 tys. osób obejrzało przez Periscope walkę bokserską Mayweathera z Pacquiao
– Prawa zostaną naruszone, gdy wideo będą mogły obejrzeć osoby inne niż rodzina czy znajomi – mówi profesor.
Serial w komórce
Innym problemem jest udostępnianie za pośrednictwem Periscope filmów z płatnej telewizji. Tak było z serialem „Gra o tron" czy walką bokserską Mayweathera z Pacquiao, dostępną w systemie pay-per-view.
W takim przypadku dochodzi do naruszenia praw nadawcy i odpowiedzialność może być większa. Ustawa o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych na dostępie warunkowym przewiduje nawet do trzech lat więzienia za niedozwolone udostępnianie czyjegoś sygnału.
Trudno o dowód
W praktyce ustalenie straty, jaką spowodował internauta nadający transmisję przez telefon, może być trudne, podobnie jak jego namierzenie. Wideo jest nadawane w czasie rzeczywistym. I jeżeli nie zostanie zapisane, to nie będzie dowodu.
Dlatego nadawcy i organizatorzy widowisk zastanawiają się, jak ścigać tych, którzy transmitują wydarzenia w sieci. Na razie skala zjawiska nie jest jeszcze na tyle duża, by przynosiła wymierne straty. Ponadto może popularyzować niektóre dyscypliny.