Rozwijanie handlu internetowego między różnymi krajami to dzisiaj bardzo silny trend w biznesie. Jego znaczenie dla gospodarki i wzrostu PKB państw UE widzi Komisja Europejska. Także konsumenci zyskują w ten sposób dostęp do większej oferty towarów, często tańszych niż w ich krajach.
Jednak tylko z pozoru internetowa sprzedaż za granicą to proste zadanie, skoro jedynie 8 proc. firm w UE ją prowadzi. W Polsce jest jeszcze gorzej: z takiej możliwości eksportu korzysta tylko 3 proc. firm – wynika z raportu DELab Uniwersytetu Warszawskiego, przygotowanego na zlecenie MSZ.
Tanio jak nad Wisłą
– Polskie firmy sprzedają za granicę głównie usługi zakwaterowania i kategorie produktów związane z informatyką i telekomunikacją. Mocna w tradycyjnym eksporcie żywność ma niszową pozycję w e-handlu – mówi Katarzyna Śledziewska, koordynator DELab UW.
Tak słaby wynik polskich firm jest o tyle zaskoczeniem, że mają one ogromną przewagę cenową. Na potrzeby raportu przeprowadzono w 25 krajach badanie cen 182 produktów. Wyniki są bardzo pozytywne: – Polska jest zdecydowanie najtańszym krajem na zakupy, także w regionie. W zależności od kategorii ceny są tu niższe od 10 do prawie 16 proc. – mówi Maciej Sobolewski, współautor raportu.
W przypadku większości badanych kategorii towarów Polska wypadła najkorzystniej. AGD najdroższe jest w Portugalii, ubrania na Litwie, kosmetyki w Wielkiej Brytanii, a gry w Bułgarii.
Wykorzystanie polskiej przewagi cenowej nie jest łatwe, ponieważ sprzedawcy internetowi zderzają się z masą barier. To choćby ogromne zróżnicowanie kosztów przesyłki. Często wysłanie paczki z Polski – choćby do Wielkiej Brytanii, Francji czy Włoch – jest wyjątkowo drogie. Przesyłka na Wyspy kosztuje aż 27,6 euro, co jest najwyższym kosztem dostawy do tego kraju w UE. Dostawa do Niemiec kosztuje 16,8 euro (jedna z najwyższych stawek), a do Włoch – aż 29,4 euro.
Autorzy raportu zwracają uwagę, że skok kosztów dostawy zaraz po przekroczeniu granicy (w kraju stawki są wielokrotnie niższe) nie znajduje żadnego racjonalnego uzasadnienia. Wystarczyłaby obniżka rzędu 3–4 euro, aby wymianę zagraniczną znacząco ożywić.
Zniechęcające prawo
Kłopoty sprawiają też różnice prawa, zwłaszcza przepisów chroniących konsumentów. Wiele sklepów nie chce problemów, gdy klient w innym kraju zechce towar zwracać lub zgłosi reklamację.
Firmy zwracają uwagę też na inne problemy. Sprzedający kosmetyki Yasmeen.pl w 2015 r. zaczął działać w Czechach i na Słowacji. – Po pierwsze okazało się, że musimy pozbyć się łatki polskiego sklepu, gdyż było to odbierane negatywnie. Zrobiliśmy więc wszystko, żeby wyglądać jak sklep rodzimy – mówi Michał Łuszczek z Yasmeen.pl, firmy specjalizującej się w sprzedaży naturalnych kosmetyków. – Wbrew naszym początkowym obawom to nie logistyka była wyzwaniem. Największą i najbardziej kosztowną barierą sprzedaży transgranicznej był marketing. Nie można powielać tych samych działań, które prowadzi się w Polsce – dodaje Łuszczek.
Zwraca uwagę, że największym wyzwaniem dla polskich e-sklepów w handlu zagranicznym jest brak know-how lub zbyt powierzchowne traktowanie nowych rynków, wymagających każdorazowo indywidualnego podejścia.
Ze względu na gabaryty towaru dla firm meblarskich wielką barierą są koszty logistyki. – Transport za granicę jest wciąż bardzo drogi, dlatego koszty przewozu ładunków w jak najkrótszym czasie znacznie podnoszą cenę. Zagranicznym klientom zwykle trzeba też zaproponować nowe sposoby płatności – wylicza Sebastian Kaczorowski, e-commerce manager TwojeMeble.pl. – Warto zdawać sobie sprawę z ryzyka walutowego. To, że firma jest z Polski i nie ma filii w danym kraju, w niektórych przypadkach ją dyskwalifikuje. Przy determinacji i odpowiednim budżecie można jednak te bariery pokonać i zrekompensować je wyższą marżą ze sprzedaży zagranicznej – dodaje.
Opinia
Grzegorz Wójcik | zarząd Izby Gospodarki Elektronicznej eCommerce Polska
Jeśli wszyscy chcą zwiększyć wymianę transgraniczną, to na pewno do rozwiązania problemu zabierają się od niewłaściwej strony. Kwestie legislacyjne są drugorzędne, przedsiębiorcom musi się chcieć rozpocząć takie operacje.
Niezharmonizowane przepisy dotyczą spraw marginalnych, głównym problemem są różne preferencje konsumentów w poszczególnych krajach dotyczące metod płatności i dostawy przesyłek. Związane z tą różnorodnością są inwestycje w rozwój funkcjonalny e-sklepów. Istotny jest też koszt obsługi zamówienia wynikający z relacji z dostawcami logistyki i płatności oraz ryzyka zwrotu towaru w przypadku rezygnacji z zakupu przez klienta. Polskie firmy mają wciąż przewagę nad innymi z racji oferowanego poziomu cen i powinny zacząć inwestować w eksport.