Jerzy Mazgaj znowu musi zaglądać do bankowych gabinetów. Wszystko przez problemy kierowanej przez niego spółki Alma Market. Regały delikatesów, które miały kojarzyć się z luksusem, wcale nie uginają się od nadmiaru produktów. Wręcz przeciwnie, część z nich świeci pustkami.
Potrzeba luksusu
W 2008 r. Rafał Bauer, ówczesny prezes Vistuli, zostawił Mazgajowi spółkę z 300 mln zł długu oraz 109 mln zł straty EBITDA. Krakowski biznesmen nie zamierzał jednak lamentować. Zakasał rękawy i ruszył do pracy, a raczej do banku BNP Paribas, który finansował Vistulę. – Wydeptałem sporo korytarzy, ale z efektem. Rzetelnie spłacaliśmy zobowiązania, dzięki czemu bank umorzył nam 50 z 300 mln złotych długu. To była chyba największa tego typu operacja w Polsce – wspomina Mazgaj w rozmowie z „Forbesem". Ostatecznie modową firmę udało się wyprowadzić na spokojne wody, a w ubiegłym roku miała ona 59,4 mln zł EBITDA przy przychodach przekraczających lekko ponad 0,5 mld zł. Pomogła dobra koniunktura (bo Polacy się bogacą, a bezrobocie spada), ale także reorganizacja biznesu. Vistula z marki oferującej garnitury premium stała się miejscem „skrojonym na kieszeń" przeciętnego Kowalskiego.
Niemniej Mazgaj lubi luksus i na luksusie chce robić pieniądze. – Lubię terenowe samochody. Mam też jaguara na specjalne okazje. Ale nie przesadzajmy. Jaguarem to nawet jeździł poseł Kalisz z kawiorowej lewicy – mówił Mazgaj w wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej". – Jak ludziom pierwotnym przestało smakować mięso z ognia, to też na owe czasy była to pewna fanaberia. Ale gdyby nie to, nie byłoby rozwoju ludzkości. W ludziach tkwi potrzeba luksusu, odkrywania. My im dajemy tę możliwość – mówił też w wywiadzie dla tego samego tytułu.
Z prestiżem miały się też kojarzyć delikatesy należące do notowanego na warszawskiej giełdzie holdingu Alma Market. Obok popularnych sklepów w skład grupy wchodzi dobrze znana sieć Krakowski Kredens, również oferująca artykuły z wyższej półki, a także odzieżowa Paradise Group, która na zasadzie franczyzy sprzedawała towary Burberry. Jest jeszcze, nieco odstający od DNA grupy, notowany na GPW dystrybutor granulatów tworzyw sztucznych Krakchemia. Może się jednak okazać, że plan podboju branży detalicznej Mazgaj będzie musiał odłożyć w czasie. O ile, jak zapewnia, sklepy Krakowskiego Kredensu rozwijają się zgodnie z planem, podobnie jak Krakchemia, o tyle grupie ciążą nierentowne placówki delikatesowe. Widać to po bardzo słabych wynikach.
Samiec alfa z galicyjskiej monotonii
W ubiegłym roku Alma Market miała blisko 150 mln zł straty netto, chociaż faktem jest, że rezultat w lwiej części obciążyły odpisy o łącznej wartości 100 mln zł.