Reklama

Alma: Jerzy Mazgaj musi się podzielić swoją władzą

Kierowana przez niego grupa Alma Market notuje straty i potrzebuje pieniędzy. Lekarstwem na problemy może okazać się kapitał od inwestora lub zbycie części biznesu. Gotówka jest też w akcjach Vistuli.

Aktualizacja: 09.08.2016 21:05 Publikacja: 09.08.2016 20:36

Alma: Jerzy Mazgaj musi się podzielić swoją władzą

Foto: Fotorzepa/Małgorzata Pstrągowska

Jerzy Mazgaj znowu musi zaglądać do bankowych gabinetów. Wszystko przez problemy kierowanej przez niego spółki Alma Market. Regały delikatesów, które miały kojarzyć się z luksusem, wcale nie uginają się od nadmiaru produktów. Wręcz przeciwnie, część z nich świeci pustkami.

Potrzeba luksusu

W 2008 r. Rafał Bauer, ówczesny prezes Vistuli, zostawił Mazgajowi spółkę z 300 mln zł długu oraz 109 mln zł straty EBITDA. Krakowski biznesmen nie zamierzał jednak lamentować. Zakasał rękawy i ruszył do pracy, a raczej do banku BNP Paribas, który finansował Vistulę. – Wydeptałem sporo korytarzy, ale z efektem. Rzetelnie spłacaliśmy zobowiązania, dzięki czemu bank umorzył nam 50 z 300 mln złotych długu. To była chyba największa tego typu operacja w Polsce – wspomina Mazgaj w rozmowie z „Forbesem". Ostatecznie modową firmę udało się wyprowadzić na spokojne wody, a w ubiegłym roku miała ona 59,4 mln zł EBITDA przy przychodach przekraczających lekko ponad 0,5 mld zł. Pomogła dobra koniunktura (bo Polacy się bogacą, a bezrobocie spada), ale także reorganizacja biznesu. Vistula z marki oferującej garnitury premium stała się miejscem „skrojonym na kieszeń" przeciętnego Kowalskiego.

Niemniej Mazgaj lubi luksus i na luksusie chce robić pieniądze. – Lubię terenowe samochody. Mam też jaguara na specjalne okazje. Ale nie przesadzajmy. Jaguarem to nawet jeździł poseł Kalisz z kawiorowej lewicy – mówił Mazgaj w wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej". – Jak ludziom pierwotnym przestało smakować mięso z ognia, to też na owe czasy była to pewna fanaberia. Ale gdyby nie to, nie byłoby rozwoju ludzkości. W ludziach tkwi potrzeba luksusu, odkrywania. My im dajemy tę możliwość – mówił też w wywiadzie dla tego samego tytułu.

Z prestiżem miały się też kojarzyć delikatesy należące do notowanego na warszawskiej giełdzie holdingu Alma Market. Obok popularnych sklepów w skład grupy wchodzi dobrze znana sieć Krakowski Kredens, również oferująca artykuły z wyższej półki, a także odzieżowa Paradise Group, która na zasadzie franczyzy sprzedawała towary Burberry. Jest jeszcze, nieco odstający od DNA grupy, notowany na GPW dystrybutor granulatów tworzyw sztucznych Krakchemia. Może się jednak okazać, że plan podboju branży detalicznej Mazgaj będzie musiał odłożyć w czasie. O ile, jak zapewnia, sklepy Krakowskiego Kredensu rozwijają się zgodnie z planem, podobnie jak Krakchemia, o tyle grupie ciążą nierentowne placówki delikatesowe. Widać to po bardzo słabych wynikach.

Samiec alfa z galicyjskiej monotonii

W ubiegłym roku Alma Market miała blisko 150 mln zł straty netto, chociaż faktem jest, że rezultat w lwiej części obciążyły odpisy o łącznej wartości 100 mln zł.

Reklama
Reklama

Podjęto działania restrukturyzacyjne, ale dużych efektów na razie nie widać. W I półroczu strata wyniosła 12 mln zł. Urosły też zobowiązania handlowe wobec dostawców. Mazgaj, tak jak w 2008 r., znowu musiał iść do banku. Tym razem mBank przedłużył Almie okres kredytowania na łączną sumę blisko 20 mln zł do końca roku.

Wobec powyższych trudności spółka ogłosiła, że zastanawia się nad znalezieniem inwestora. Ten miałby objąć udziały w podwyższonym kapitale Almy Market, co oznaczałoby, że Mazgaj, dysponujący obecnie 48 proc. głosów podczas walnego zgromadzenia spółki, musiałby oddać część władzy. Dla człowieka, który na rynku uchodzi za samca alfa, będzie to z pewnością trudne do przełknięcia.

– Imponuje bycie wielkim prezesem? – pytali Mazgaja dziennikarze „Gazety Krakowskiej". – Skłamałbym, gdybym odpowiedział, że nie. Kiedy przyjechałem na studia do Krakowa i chodziłem z mapą miasta, moim największym marzeniem było, żeby nie wracać do Tarnowa, do tej zgnuśniałej, galicyjskiej monotonii – odpowiedział prezes Almy Market.

Alternatywą wobec emisji akcji mogłaby być także sprzedaż któregoś z biznesów wchodzących w skład grupy bądź zbycie walorów Vistuli. Porozumienie, w skład którego wchodzą Alma Market, Krakchemia i Mazgaj, kontroluje obecnie 13,84 proc. kapitału spółki, wycenianego przez inwestorów na 82,6 mln zł.

Jerzy Mazgaj mówi, że biznesu nie traktuje śmiertelnie poważnie. Jest on dla niego czymś więcej niż tylko tabelką w Excelu.

– Biznes to dla mnie sposób na rozwijanie pasji – przekonywał na łamach „Gazety Krakowskiej".

Handel
Współzałożyciel ASOS zmarł po upadku z balkonu w Tajlandii
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Handel
GPW aktualizuje nazwę spółki. CCC przechodzi do historii, wchodzi Modivo
Handel
Kreml szuka nowych rynków i partnerów handlowych. Rosja bez UE nie daje rady
Handel
Donald Trump: Japonia rozpoczęła wielkie inwestycje w USA. Ogłoszono trzy kluczowe projekty
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama