Kowalski zaznaczył, że w 2016 r. wg GUS sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach odzieżowych, obuwniczych i tekstylnych to była najszybciej rozwijająca się sprzedaż detaliczna spośród wszystkich kategorii.
- Mówimy o kwotach rzędu 30-35 mld zł wartości rynku – ocenił.
Gość zaznaczył, że na popyt można patrzeć dwojako. - Jest zasób odzieży i obuwia, który jest niezbędny do codziennego funkcjonowania – mówił. - Druga część popytu ma atrybut bardziej luksusowy. Chodzi o luksus pełnej szafy. Każdy lubi mieć jak największy wybór – tłumaczył. - Im większy mamy dochód, tym bardziej jesteśmy skłonni przeznaczać większe kwoty na tego rodzaju zakupy – dodał Kowalski.
Przyznał, że w skali międzynarodowej nie jesteśmy szczególnie dużym rynkiem. - W Unii Europejskiej plasujemy się pod koniec pierwszej dziesiątki – stwierdził.
Ekspert ocenił, że w skali globalnej liderami są rynki w St. Zjednoczonych i Chinach. Liczba ludności w Chinach sprawia, że jest to w tej chwili największy rynek na świecie, rzędu 300 mld dol. rocznie.
Podkreślił, że w Polsce rodzimy kapitał w branży zajmuje bardzo mocną pozycję na rynku. - Na rynku obuwniczym to jest grupa CCC, na odzieżowym LPP. Ich przewaga w udziale rynkowym nad kolejnymi konkurentami jest stosunkowo duża. Ich najbliżsi rywale to są już koncerny zagraniczne, ale mają udziały jednostkowe o połowę niższe – tłumaczył Kowalski.
- Polskie firmy wychodzą też na rynki regionalne, rynki Europy Środkowo-Wschodniej i tam też walczą o pozycję lidera – dodał gość.
Ocenił, że lokalizacja produkcji uzależniona jest od modelu biznesowego i od półek cenowych, na których firmy się specjalizują. - W krajach azjatyckich minimalna płaca w branży odzieżowej jest poniżej 100 dol. miesięcznie, u nas 500 dol. - wyliczył.
- Można obniżyć koszty produkcji przenosząc ją do krajów dalekowschodnich, ale z tym się wiąże koszt w postaci jakości i prestiżu. Jeżeli chcemy trafić do klienta ambitnego, który nie patrzy na cenę, to on nie będzie chętnie spoglądał na metkę z napisem ‘made in China”. Tu jest miejsce dla produkcji w kraju – tłumaczył Kowalski.
Ekspert zauważył, że spora liczba firm ma własną produkcję, przeznaczoną na wyższe półki. - Uzupełniają to importem z różnych krajów – mówił.
- W ciągu najbliższych lat koniunktura powinna pozostawać dobra. Powinny rosnąć kwoty możliwe do przeznaczenia oraz skłonność do wydatków konsumpcyjnych. W dłuższym horyzoncie mogą się zacząć pojawiać bariery związane z nasyceniem rynku – prognozował sytuację w branży.