Zabawkowy gigant podniósł niedawno ceny swoich wyrobów po tym, jak gwałtownie wzrosły koszty transportu i surowców. Jednak wyższe ceny nie zdusiły popytu i w trzecim kwartale 2021 sprzedaż zabawek Mattela wzrosła o 8 proc. do 1,8 mld dolarów. Koncern spodziewa się teraz dobrej sprzedaży w okresie świąt Bożego Narodzenia.

Wysoki popyt na zabawki to jednak nie tylko dobre wiadomości dla firmy Mattel. Podobnie jak inne globalne firmy, zmaga się ona z zakłóceniami w łańcuchach dostaw, rosnącymi kosztami transportu morskiego i korkami w portach.

- Zakłócenia w globalnym łańcuchu dostaw wpłynęły na nas w trzecim kwartale, ale udało się nam przez to przejść – powiedział BBC Ynon Kreiz, dyrektor naczelny Mattel.

Szef Mattela spodziewa się dalszego wzrostu cen surowców i kosztów, ale jak dokładnie to będzie wyglądać i jak wpłynie na biznes firmy, to już jest „trudne do przewidzenia”.

Na razie zabawki firma sprzedaje z sukcesem. Znakomicie przedstawiała się zwłaszcza sprzedaż figurek na licencjach filmowych – szczególnie Jurassic World i Master of the Universe. Sprzedaż licencjonowanych zabawek wzrosła o 50 procent w trzecim kwartale.

Na horyzoncie widać jednak także chmury. W Wielkiej Brytanii firma może mieć poważne problemy z zapewnieniem dostaw na sklepowe półki w obliczu problemów w portach i na granicy. Detaliści już teraz alarmują, że w czasie świątecznych zakupów mogą wystąpić niedobory. Mattel broni się przed taką ewentualnością poprzez przyspieszanie produkcji, zabezpieczanie kontenerów i szukanie alternatywnych portów, ale to może nie być wystarczające.

Podobnie jak Mattel z problemami w łańcuchu dostaw próbuje radzić sobie rywal – Hasbro.