Wypchane po brzegi wózki sklepowe to obraz, który niebawem będzie można zobaczyć tylko w filmach. Zwyczaje zakupowe Polaków znów się zmieniają. Chodzimy do sklepów częściej, jednak podczas tych wizyt kupujemy mniej, ale głównie świeżych towarów.

Statystyczny klient robi zakupy spożywcze aż 21,2 razy w miesiącu. Dodatkowo, jak wynika z badania Open Research, takie w stylu amerykańskim, czyli duże, co tydzień czy półtora, robi tylko co setny Polak.

Dlatego nawet firmy kojarzone tylko z wielkimi hipermarketami powoli odchodzą od tej formy sprzedaży. Otwierają w Polsce nowe sklepy, ale mniejsze. Wcześniej na taki krok zdecydowały się Tesco czy Carrefour, a teraz przełomową decyzję podjęło Auchan. – Musimy się do tej operacji solidnie przygotować, ponieważ będzie to istotna zmiana, jeśli chodzi o strategię firmy na polskim rynku. Nie możemy pozwolić sobie na popełnianie błędów – mówi François Colombie, szef rady nadzorczej Auchan Polska i Ukraina.

Firma intensywnie będzie rozwijać swoją sieć Simply Market, ale rozważa też mały format pod marką Auchan.

Przyjazne, bez lady

Mniejszych sklepów wciąż przybywa. Supermarketów uruchamianych jest rocznie ok. 200, a ich liczba już przekroczyła 3 tysiące. Sieciowych sklepów osiedlowych (tzw. convenience) przybywa jeszcze szybciej – jest ich już ponad 27,8 tys., a rocznie otwieranych jest ponad tysiąc kolejnych. Rozwój nie dotyczy jednak małych, niezależnych sklepów – tych rocznie znika po kilka tysięcy rocznie.

– Małe formaty w ostatnich latach mocno się zmieniły, sklepy są znacznie bardziej przyjazne klientowi: głównie samoobsługowe, bez niezbyt lubianych lad. Dlatego ich popularność rośnie, a okres zachłyśnięcia hipermarketami trwał dość krótko i już się skończył – mówi Mariusz Pyc, dyrektor z firmy badawczej Open Research.

Polacy coraz częściej jako główny argument na rzecz konkretnego sklepu wskazują właśnie wygodę czy bliskość od domu, a już niekoniecznie cenę. – Po raportach kasowych widać, że niektórzy klienci bywają u nas nawet trzy razy dziennie. Oczywiście są nadal tacy, którzy przyjeżdżają z myślą o dużych zakupach spożywczych, ale widać, że wiele osób woli robić mniejsze zakupy, choć częściej – mówi Jerzy Mazgaj, prezes sieci Alma.

Świeże, nie na zapas

To zjawisko zaobserwowano nie tylko w dużych miastach, konsumenci wszędzie zachowują się podobnie. – Jeszcze kilka lat temu zauważalną tendencją było kupowanie na zapas i magazynowanie żywności. Dzisiaj jednak zdecydowanym priorytetem są produkty świeże. Klienci nie zapełniają nimi lodówki, lecz wolą chodzić codziennie do sklepu, nawet po niewielką ilość towaru. Dlatego też oferta produktów świeżych to już około 40 proc. obrotów sklepów – mówi Wojciech Kruszewski, prezes sieci Lewiatan.

Zagraniczne sieci handlowe, wchodząc do Polski w połowie lat 90., były przekonane, że nasze społeczeństwo bardzo szybko przekona się do zachodniego stylu konsumpcji, z czym wiążą się właśnie wielkie zakupy w hipermarkecie pod miastem. Jednak trwało to krótko, a dzisiaj branża rozwija się w zupełnie innym kierunku niż choćby we Francji, gdzie hipermarkety rynek zdominowały.

W Polsce przez kilka lat zdecydowanie najszybciej rósł dyskontowy kanał sprzedaży. Rynek tego typu sklepami już się jednak nasycił, tempo ekspansji zwolnił nawet lider, czyli Biedronka. W pierwszym kwartale otworzyła 26 sklepów, ale zamknęła dziesięć (w latach wcześniejszych uruchamiała 200–300 sklepów rocznie). Na koniec marca sieć liczyła około 2,7 tys. sklepów.

– Małych sklepów nie może przybywać w nieskończoność, nawet jeśli będą oferowały nowe usługi. Jedną z opcji rozwoju rynku w przyszłości jest handel internetowy. Widać jednak spore obawy konsumentów przed kupowaniem w ten sposób, zwłaszcza towarów świeżych, jak owoce, warzywa czy wędliny – dodaje Mariusz Pyc.

Podatek obrotowy głównym wyzwaniem na 2016 rok

Kolejna wersja ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej ma zostać ogłoszona w najbliższych dniach. Po wycofywaniu się rządu z wcześniejszych ustaleń z branżą nie wiadomo, w którym kierunku pójdzie projekt. Podczas ostatniej oficjalnej prezentacji założeń do ustawy w Sejmie zaprezentowano tylko skalę progresywną z kilkoma stawkami, to resort finansów rozważa też skalę liniową ze stawką 0,9 proc. i wysoką kwotą wolną ok. 200 mln zł. Ostatnia wersja podoba się polskim sieciom średniej wielkości, duże firmy optują za niskim podatkiem, ale powszechnie obowiązującym. Prawdopodobnie tylko na taki wariant jest skłonna zgodzić się Komisja Europejska. Po zaprezentowaniu wielu wersji nie wiadomo, czy nie powstanie jeszcze inna wersja projektu. Urzędnicy zmieniają też zdanie, jednego dnia twierdząc, że e-handel z podatku ma być zwolniony, dzień później zapowiadając coś innego.