W poniedziałek w amerykańskim Asheville w Karolinie Północnej rozpocznie się kolejne tegoroczne spotkanie wysokich przedstawicieli krajów G20. Przy stole zasiądą ministrowie finansów oraz szefowie banków centralnych. Polskę reprezentować będą minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oraz prezes NBP Adam Glapiński. Udział Polski w formalnych spotkaniach Grupy G20 jest możliwy dzięki zaproszeniu ze strony Waszyngtonu, który w tym roku przewodzi pracom tego grona.

W środę, podczas prezentacji raportu „Droga do G20. Polskie aspiracje i perspektywy członkostwa” przygotowanego przez Politykę Insight, Domański zaznaczył, że bycie jedynie gościem – choć na zasadach pełnoprawnego uczestnika – nie jest szczytem ambicji Warszawy.

– Trzeba podkreślić, że w tym roku osiągnęliśmy bardzo dużo, bo jesteśmy przy tym stole i uczestniczymy w tych debatach na prawach pełnego członka. Zabieramy głos we wszystkich tematach i we wszystkich grupach roboczych – powiedział. I przypomniał, że inne kraje doproszone do szczytu są reprezentowane jedynie przez ministrów finansów, a Polska także przez prezesa banku centralnego.

Czytaj więcej

Trump otworzył Polsce drzwi do G20. Teraz Warszawa walczy o stałe miejsce

Polskie doświadczenia wartością dla G20

Jak zaznaczył Domański, Polska może przekazywać innym krajom rozwijającym się swoje doświadczenia w obszarze deregulacji, budowy odpornej gospodarki, pragmatycznego podejścia do transformacji energetycznej oraz tworzenia zdywersyfikowanego eksportu.

– W Asheville będę głównym mówcą sesji dotyczącej wzrostu gospodarczego, bo to jest szeroko dostrzegane na świecie. Tak też budujemy nasz soft-power – zapowiedział.

Mam umówione spotkania z przedstawicielami Indii, Wielkiej Brytanii, Singapuru, Japonii czy Unii Afrykańskiej – wymienił.

Według ministra szczególne znaczenie będzie miało ostatnie z tych spotkań.

– Znaczenie państw afrykańskich będzie rosło. One mają karty w ręku – szybko rosnący rynek i demografię. Myślę, że to będzie jedno z ważniejszych moich spotkań w Asheville – powiedział Domański.

Czytaj więcej

Rząd szykuje podatkowe trzęsienie ziemi. S&P wskazuje skutki dla Polski

Polska przedstawicielem regionu

Minister zaznaczył, że aby Polska na stałe zagościła przy stole obrad najpotężniejszych państw świata, nie może liczyć wyłącznie na przychylność gospodarzy – w tym roku USA, a w przyszłym Wielkiej Brytanii. Musi obronić swoje aspiracje merytorycznie.

– Możemy to zrobić jedynie przez aktywny udział w pracach i wnoszenie ważnego głosu Polski i regionu do debaty – powiedział.

To właśnie możliwość reprezentowania przy stole rozmów krajów Europy Środkowo-Wschodniej ma być dla Warszawy jednym z dwóch głównych aktywów i wartości wnoszonych do światowej debaty. Oprócz wymiaru geograficznego Domański wskazał też drugą grupę państw.

– Ta grupa to kraje zorientowane na wzrost. Polska z całą pewnością jest takim krajem. To drugi wymiar budowania naszej atrakcyjności dla G20 – podkreślił minister.

W 2026 r. pracom Grupy G20 przewodzą Stany Zjednoczone. W grudniu – na kolejne 12 miesięcy – pałeczkę lidera przejmie Wielka Brytania. W niedawnym komentarzu dla „Rzeczpospolitej” Londyn podkreślił, że „jest świadomy rosnącego znaczenia międzynarodowego Polski” i nie zamyka Polsce drzwi.

Minister finansów wyjaśnia, po co nam G20

Pytany, dlaczego Polska tak intensywnie zabiega o możliwość stałego uczestnictwa w pracach roboczych oraz w formalnych spotkaniach najpotężniejszych krajów świata, Andrzej Domański powiedział, że Warszawa chce współtworzyć nowy porządek gospodarczy i polityczny świata.

– Chcemy, żeby Polska była współtworzącą zasady światowego porządku, a nie tylko biorcą tych zasad. Gdybyśmy nie siedzieli przy tym stole, to byśmy tylko ponosili skutki decyzji. Bez możliwości wyrażania stanowiska Europy Środkowo-Wschodniej – wyjaśnił.

Czytaj więcej

Węgry wracają do tematu euro. Rząd chce spełnić kryteria z Maastricht

Największym stronnikiem dołączenia Warszawy do stałego grona uczestników spotkań G20 są Stany Zjednoczone. Jak wynika z wypowiedzi Białego Domu dla „Rzeczpospolitej”, Waszyngton dostrzega znaczenie Polski dla Europy Środkowo-Wschodniej i ocenia, że jej głos jest potrzebny w dyskusjach najpotężniejszych gospodarek świata.

– My jesteśmy bardzo skoncentrowani na bieżących kwestiach krajowych – rozmawiamy o długu, podatkach, budżecie… ale musimy być świadomi, że reguły światowe się zmieniają. Jako 20-21. gospodarka świata, chcemy brać udział w tworzeniu tych zasad – dodał Domański.