- Ta ustawa przywraca wiek emerytalny 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn (...). Ona daje prawo do emerytury, (...) tzn. że jeżeli ktoś osiągnie wiek emerytalny i chce zacząć pobierać emeryturę, to może to zrobić. Ale może też - jeżeli ma taką wolę, jeżeli czuje w sobie siłę i ma takie możliwości, pracować dalej, po to, żeby mieć wyższą emeryturę, żeby się nadal realizować zawodowo - mówił prezydent.

- Jeżeli będzie miał inne życiowe plany, jeżeli się chce zająć wnukami, czy też w zupełnie inny sposób prowadzić swoje życie, w sposób pozazawodowy, może zacząć pobierać emeryturę. To będzie jego swobodna decyzja - powiedział Duda.

Prezydent zaznaczył, że projekt jest realizacją oczekiwań, nie tylko tych, którzy na niego głosowali, ale także tych, którzy głosowali na Bronisława Komorowskiego oraz tych, którzy do wyborów nie poszli.

Andrzej Duda zaznaczył, że chce by projektem ustawy zajął się jeszcze obecny parlament. Jeśli tak się nie stanie, a szanse na taki scenariusz są spore ze względu na zbliżające się wybory, to nie będzie to równoznaczne z fiaskiem. Prezydent zapowiedział już, że w takiej sytuacji wykona identyczny ruch po wyborach.

- Mam nadzieję, że ta ustawa zostanie uchwalona jeszcze w tej kadencji Sejmu, koalicja rządząca pokazała, że potrafi uchwalać ustawy w sposób bardzo szybki, wielokrotnie pokazała to w ciągu ostatnich 8 lat, mam nadzieję, że tak samo rzetelnie będzie się mogła zająć tą ustawą - mówił Duda.

- Jeżeli tego nie zrobi, ja się absolutnie ze swojego zobowiązania nie wycofuję, projekt ustawy zostanie złożony w następnej kadencji Sejmu, kiedy będzie nowa koalicja rządząca - dodał.

- Wierzę w to, że wiek emerytalny w Polsce, z inicjatywy prezydenta RP, zostanie obniżony - powiedział.

Ustawa uchwalona w 2012 roku podwyższyła wiek emerytalny do 67 lat i wprowadziła stopniowe zrównanie go dla kobiet i mężczyzn. Posłowie PiS, a także związkowcy z "S" i OPZZ zaskarżyli ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. W maju 2014 roku TK uznał jednak, że jest ona zgodna z ustawą zasadniczą.

Wycofanie się z tej reformy wpisał do swojego programu prezydenckiego Andrzej Duda. Pytanie, czy Polacy są "za obniżeniem wieku emerytalnego i powiązaniem uprawnień emerytalnych ze stażem pracy", było jednym z trzech pytań, na które mieli oni odpowiadać w referendum 25 października. Do referendum nie doszło, bo Senat odrzucił wniosek Dudy w tej sprawie.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

OPINIE:

Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA:

Trudno na szybko określić, ile będzie kosztowała prezydencka propozycja. Na razie nie znamy szczegółów, nie wiemy jaka liczba osób miałaby skorzystać z prawa do przejścia na emeryturę w wieku 60 i 65 lat. Jeśli wszyscy, to – zgodnie z szacunkami przygotowanymi dla mechanizmu prostego przywrócenia wieku 60 i 65 – jest to kilkanaście miliardów złotych rocznie.

Wyzwaniem dla Polski i świata jest to, że z jednej strony żyjemy dłużej i dłużej pobieramy emeryturę, a z drugiej - w wchodzimy w okres, w którym coraz mniejsza będzie liczba osób w wieku aktywności zawodowej. Powoduje to napięcie w systemie emerytalnym, a możliwość obniżenia wieku emerytalnego, skracania czasu pracy, działa w stronę powiększenie tych napięć.

Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska:

Prognozy demograficzne wskazują na odwrócenie struktury demograficznej w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat, ze stopniowo rosnącym udziałem osób starszych, seniorów w populacji. Co oznacza, że wiek emerytalny w Polsce należałoby podnosić, obniżenie wieku byłoby bardzo kosztowne dla finansów publicznych.

Jak szacował ostatnio resort finansów skumulowany koszt cofnięcia reformy do 2023 r. wyniósłby 100 mld zł, a do 2060 - prawie 1,5 bln zł. Resort wyliczył też, że ewentualny powrót do poprzedniego wieku emerytalnego oznaczałby, że emerytury mężczyzn będą mniejsze o 20 proc., a kobiet o 70 proc.

Tak ogromne koszty obniżają możliwość obniżenia klina podatkowego, czyli wartości danin publicznych, dla młodych osób wchodzących na rynek prac, czyli obniżają ich szanse na znalezienie pracy.

Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku:

Prezydencki projekt nadaje prawo do przechodzenia na emeryturę w wieku 60 i 65 lat, ale najbardziej realistyczny scenariusz jest taki, że wszyscy z tego prawa korzystają. Tyle że wówczas zderzymy się – i społeczeństwo i politycy - z problemem niskich emerytur.

Trzeba pamiętać, że każdy dodatkowy rok pracy to ok. 9 proc. wyższe świadczenia. W przypadku mężczyzn wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat dawało świadczenie wyższe o ok. 20 proc., a dla kobiet - 70 proc. wyższe; przy przejściu na emeryturę w wieku 60/65 lat, tych korzyści nie będzie.

I w żaden sposób nie można się zgodzić, z tym co pisze w uzasadnieniu do swojego projektu prezydent Duda - np. z tym, że wydłużania wieku wypycha z rynku pracy ludzi młodych i w wieku przedemerytalnym. To nieprawda.