Reklama

Szczyt G20 rzucił cień na światowe giełdy

Większość giełd w Europie i Azji rozpoczęła tydzień od spadków, które łączono z zakończonym w sobotę po południu szczytem Grupy 20.

Aktualizacja: 20.03.2017 15:24 Publikacja: 20.03.2017 14:41

Amerykanski sekretarz skarbu Steven Mnuchin na szczycie G20

Amerykanski sekretarz skarbu Steven Mnuchin na szczycie G20

Foto: AFP

Zwrot G20 w kierunku protekcjonizmu uderzył w notowania akcji i kurs dolara- komentowała poniedziałkowe spadki na giełdach agencja Reuters przypisując je wynikom dwudniowego spotkania szefów finansów i banków centralnych Grupy 20 (czyli 19 państw - największych gospodarek świata i Unii Europejskiej).

– Czy już się kończy liberalny ład w światowym handlu? - zastanawia się serwis BBC News ilustrując wypowiedzi ekspertów zdjęciem ze spotkania prezydenta USA, Donalda Trumpa w Michigan- na tle wielkiego plakatu „ Buy American - Hire American" (co można przetłumaczyć jako Kupujesz amerykańskie - dajesz pracę w Ameryce).

Jak już pisaliśmy, w końcowym komunikacie ze szczytu w niemieckim Baden-Baden zabrakło znanej z poprzednich lat deklaracji, w której bogate państwa sprzeciwiały się wszelkim formom protekcjonizmu. W medialnych relacjach ze szczytu mniej lub bardziej otwarcie pisano, że ten symptomatyczny brak był efektem nacisków Stanów Zjednoczonych.

Według Reutersa, chociaż na deklarację potępiającą protekcjonizm mocno naciskali szefowie finansów Francji i Chin, to wygrało stanowisko delegacji USA zgłaszane w nieoficjalnych rozmowach w kuluarach. Amerykanie mieli stwierdzić, że nie mogą dłużej godzić się na tak jednoznaczne potępianie protekcjonizmu. Tym bardziej, że prezydent Donald Trump w swojej kampanii wyborczej wspominał o możliwości nałożenia ceł na import towarów z Chin i Meksyku i groził wystąpieniem z Północnoamerykańskiej Strefy Wolnego Handlu (NAFTA), jeśli nie zostaną wprowadzone tam zmiany korzystne dla USA. Nie krył też, że jest bardziej zwolennikiem dwustronnych umów handlowych (w których Stany Zjednoczone są w stanie praktycznie wszystkim narzucić swoje warunki) niż wielostronnych porozumień.

W rezultacie w końcowym komunikacie G20 znalazło się jedynie ogólnikowe zapewnienie, że światowy handel przyczynia się do wzrostu globalnej gospodarki i gospodarek poszczególnych krajów- co powtarzał też na zakończenie szczytu jego gospodarz, minister finansów Niemiec, Wolfgang Schaeuble. Zapewniał, że współpraca G20 została raczej wzmocniona a obrady były sukcesem, mimo nierozwiązanego sporu handlowego z USA. Ważniejsze okazało się to drugie, czyli narastające zagrożenie protekcjonizmem.

Reklama
Reklama

- Skoro największa gospodarka w świecie przymierza się do wzniesienia znaczących barier w wymianie handlowej, to nic dziwnego, że rośnie niepokój inwestorów- komentowała dla Reutersa Ipek Ozkardeskaya, starszy analityk rynków w London Capital Group. Ten niepokój nasila fakt, że stanowisko nowej administracji USA może znaleźć naśladowców w innych krajach, choćby we Francji, gdzie kandydująca na prezydenta Marine Le Pen i jej Front Narodowy odrzucają międzynarodowe umowy handlowe jak CETA i TTIP, zamiast nich lansując „inteligentny protekcjonizm" połączony ze wsparciem krajowych producentów.

BBC News zwraca uwagę, że pomimo dotychczasowego liberalnego ładu w światowym handlu, nie był on bynajmniej wolny od protekcjonizmu. Według statystyk CEPR, w latach 2008-2016 członkowie G20 wprowadzili tysiące praktyk chroniących ich rynki. Rekordzistą były USA, gdzie liczba działań protekcjonistycznych przekroczyła tysiąc. W pierwszej trójce znalazły się też Indie i Rosja (prawie 600 praktyk). Kolejne miejsca zajmują Argentyna, Brazylia i Niemcy, które na koncie mają ok. 300 działań protekcjonistycznych w ostatnich latach.

Co oznacza, że wcześniejsze deklaracje o powstrzymywaniu się od „wszelkich form protekcjonizmu" były nieco gołosłowne.

Gospodarka
Sąd Najwyższy uznał cła Donalda Trumpa za nielegalne
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Waszyngton nie odpuszcza Moskwie. Sankcje pozostają w mocy do 2027 roku
Gospodarka
Europejski bank z rekordowymi inwestycjami w Polsce. EBI wydał u nas 8 mld euro
Gospodarka
Donald Tusk: To będzie rok turboprzyspieszenia. Za 5-6 lat dogonimy Wielką Brytanię
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama