Jeśli ktoś liczył na to, że środowa sesja, zakończona mocnymi wzrostami, jest tylko preludium do właściwej szarży byków, już w czwartek mocno się rozczarował. Co prawda jeszcze na początku notowań można było mieć nadzieję, że na parkiecie znowu będzie dominował kolor zielony, jednak kolejne godziny kazały zweryfikować optymistyczne założenia.
Przecena rozpoczęła się już po godz. 10, kiedy to WIG20 zjechał pod kreskę. Stało się to pomimo całkiem niezłych danych makroekonomicznych (pozytywnie zaskoczyła sprzedaż detaliczna). Dla naszego rynku ważniejsze było jednak to, co działo się na innych europejskich parkietach. Tam od startu notowań dominował kolor czerwony. Szczególnie słabo prezentował się niemiecki DAX, który tracił ponad 1 proc. W pewnym momencie i indeks 20 największych spółek naszego parkietu również spadał o prawie 1 proc. i wydawało się, że pogłębienie przeceny jest tylko kwestią czasu.