Po poniedziałkowym marazmie, który związany był przede wszystkim z nieobecnością inwestorów ze Stanów Zjednoczonych, wtorek miał przynieść więcej emocji na warszawskim parkiecie. Na pobożnych życzeniach się jednak skończyło. Znów byliśmy świadkami niewielkiej zmienności głównych indeksów, a także niskich obrotów na GPW.
Już zresztą pierwsze fragmenty handlu wskazywały, że możemy mieć problem z obraniem kierunku. WIG20 starał się wyjść na plus, ale bykom brakowało motywacji do bardziej zdecydowanych działań. Tych z pewnością nie dostarczały inne europejskie rynki, które również trwały w zawieszeniu. Teoretycznie inwestorów do działania mogły zmotywować publikowane we wtorek dane makroekonomiczne. Dobre dane z krajowego rynku pracy przeszły jednak praktycznie niezauważone. Tak samo zresztą było z informacjami o charakterze globalnym (m.in. decyzji Banku Anglii o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie). W ciągu dnia również niedźwiedzie podjęły próbę ataku, ale i im udało się uzyskać tylko nieznaczną przewagę.