Ostatni tydzień na rynkach przebiegał w świątecznej atmosferze. Aktywność mierzona obrotami była niewielka, a co bardziej aktywni inwestorzy wykorzystali marazm na parkietach do podbicia cen w związku ze zbliżającym się końcem roku. W?efekcie indeks rynków wschodzących MSCI EM zyskał w ubiegłym tygodniu ponad 2 proc.
Wyróżniły się giełdy w Pradze, Sao Paulo i Budapeszcie, gdzie główne indeksy zyskały najwięcej. Węgrom nie zaszkodziła nawet obniżka ratingu do poziomu śmieciowego przez agencję Fitch. Być może dlatego, że dużo wcześniej to samo zrobiła agencja Moody's i inwestorzy wliczyli już to w ceny.
Jedynie na giełdzie w Chinach i Rosji nie udało się zakończyć tygodnia nad kreską. W Warszawie przy niewielkich obrotach wskaźnik WIG20 zyskał 2,5 proc. Liderem tygodnia były akcje TVN – zyskały ponad 13 proc. – oraz KGHM – wzrost o 5 proc.
Akcjom z rynków wschodzących nieco pomogła operacja Europejskiego Banku Centralnego, który w ubiegłym tygodniu zasilił komercyjne banki kwotą prawie 0,5 biliona euro, a także dane makro, jakie napłynęły z amerykańskiej gospodarki, głównie z rynku pracy.
Choć tydzień był udany, to bilans całego roku jest fatalny. Średnio ceny spadły o ponad 20 procent. W ciągu ostatnich 20 lat gorszy wynik zanotowano tylko dwa razy. Najgorzej było w roku 2008, gdy po upadku Lehman Brothers indeks MSCI EM stracił ponad 50 proc.
Jedyną giełdą, która zdołała utrzymać poziom z końca ubiegłego roku, był parkiet w RPA. Z drugiej strony znalazły się natomiast giełda czeska i indyjska. Dla porównania indeks giełd rynków rozwiniętych spadł w tym roku o niespełna 10 procent.
W tym tygodniu można oczekiwać, że zarządzający spróbują jeszcze trochę podciągnąć indeksy. Prognozy na nadchodzący rok nie są jednoznaczne, choć część analityków sądzi, że to, co nie sprawdziło się w tym roku, może wydarzyć się w 2012.
Przypomnijmy, że oczekiwano wzrostu cen akcji o 10 – 20 proc. Problem w tym, że problemy eurolandu mogą w przyszłym roku być jeszcze większe niż w mijającym.