Nie dość, że św. Mikołaj w tym roku omija warszawską giełdę szerokim łukiem, to w piątek dodatkowo nasz rynek postraszyły trzy wiedźmy. Dzień wygasania grudniowej serii kontraktów terminowych przyniósł spadki indeksów, chociaż można złośliwie powiedzieć, że w sumie to nic nowego.
Na GPW znów przecena
Od startu piątkowej sesji na GPW karty rozdawali sprzedający. Już w pierwszej godzinie handlu WIG20 tracił ponad 1 proc. i wcale nie zamierzał się na tym zatrzymywać. Niedźwiedzie parły naprzód niczym zaprzęg św. Mikołaja i w pewnym momencie nasz flagowy indeks był już ponad 2 proc. pod kreską. Oznaczało to także, że zjechał on poniżej okrągłego poziomu 2200 pkt. A przecież prawdziwe emocje, związane z wygasaniem kontraktów terminowych, przypadają zazwyczaj na ostatni fragment notowań.
Tym razem jednak druga część dnia przyniosła próbę ograniczenia wcześniejszych, mocniejszych spadków. O wyjściu na plus oczywiście nie mogło być mowy, ale WIG20 zmazał jednak nieco fatalne wrażenia z pierwszej części notowań. Ostatecznie zamknął dzień 1,1 proc. pod kreską i do poniedziałkowych notowań, które będą ostatnimi przed świętami, ruszy z okrągłego poziomu 2200 pkt.
Największych spadków w gronie spółek z WIG20 doświadczyła grupa Kęty, której akcje zostały przecenione o ponad 3 proc. Blisko 2,9 proc. straciły z kolei walory JSW. Przecenie oparły się jedynie papiery PGE, Pepco oraz Kruka.
Lepiej w piątek prezentowały się średnie i małe spółki. mWIG40 stracił co prawda na wartości, ale „jedyne” 0,5 proc. sWIG80 zakończył z kolei dzień na plusie. Urósł 0,1 proc. Na uwagę zasługują wysokie obroty podczas piątkowej sesji. Wyniosły one prawie 2,6 mld zł.
Wall Street mocno w górę
Co działo się na innych rynkach? Dzień na niewielkim minusie kończył DAX. Na ostatniej prostej notowań tracił 0,3 proc. Francuski CAC40 spadał o 0,2 proc. Poprawę nastrojów dało się za to zauważyć na rynku amerykańskim. Tamtejsze indeksy po rozpoczęciu handlu zyskiwał wyraźnie ponad 1 proc.