Środa z początku zapowiadała się nieźle, ponieważ główne warszawskie indeksy dość szybko zaczęły wspinać się nawet po około 0,5 proc. Wydawało się więc, że rynek będzie się starał kontynuować ruch z końca poprzedniej sesji, kiedy po kilku trudnych godzinach indeksy zaczęły odrabiać część strat. Optymizm trwał jednak stosunkowo krótko i już przed południem czerwień rozlała się po rynku. Najbardziej po dużych spółkach. W efekcie WIG20 dotarł a nawet przebił dołek z połowy sierpnia. Przypomnijmy, że to w tym punkcie zrodziła się druga fala "letniej hossy", która zaprowadziła WIG20 tuż pod poziom 2400 pkt. WIG20 wówczas w dość szybkim tempie zdobył około 170 pkt, jednak jak się okazuje równie gwałtownie niemal cały ten dorobek stracił. Na jedenaście ostatnich sesji WIG20 spadał aż dziewięciokrotnie.