Inwestorzy, którzy mimo świąteczno-noworocznego okresu pozostali na GPW, nie obiecywali sobie zbyt wiele po piątkowej sesji, która wypadła w połowie kolejnego długiego weekendu.

Ich oczekiwania okazały się słuszne. Pierwsze tegoroczne notowania minęły pod znakiem niewielkich wahań indeksów wokół poziomów wtorkowych zamknięć. Z marazmu warszawskiego parkietu nie były w stanie wyrwać nawet publikowane rano dane o koniunkturze w polskim przemyśle w grudniu. Wskaźnik PMI wyniósł bowiem 52,8 pkt., czyli okazał się w pełni zgodny z oczekiwaniami. W listopadzie PMI co prawda był nieco wyższy i wyniósł 53,2 pkt. Grudniowy odczyt nie był jednak powodem do niepokoju bo pokazał, że ten segment naszej gospodarki ma się całkiem nieźle.

Słabiej wypadły analogiczne odczyty dla gospodarki francuskiej i całej strefy euro. W drugim z przypadków PMI wzrósł do 50,6 pkt. z 50,1 pkt. w listopadzie. Analitycy liczyli jednak na odbicie do 50,8 pkt. Pozytywnie zaskoczył za to przemysł niemiecki, co jest szczególnie ważne dla polskich firm pracujących dla partnerów zza Odry. Wskaźnik PMI sięgnął 51,2 pkt. wobec 49,5 pkt. w listopadzie. Niewielka płynność rynków sprawiła, że reakcje inwestorów na zachodnich giełdach (część miała wolne) na poranne dane była dość przypadkowa. Giełda niemiecka przez prawie cały dzień traciła na wartości (w skrajnym momencie nawet 1 proc.) by przed zamknięciem ruszyć w górę i znaleźć się na poziomie wtorkowego zamknięcia. Do poprawy sentymentu w Europie przyczynił się pozytywny początek sesji w Nowym Jorku gdzie indeks S&P500 próbował odrobić przecenę z ostatniej sesji z 2014. Kupujący szybko jednak opadli z sił i już po godzinie wspomniany indeks świecił na czerwono.

Gracze w Warszawie zupełnie nie zwracali w piątek uwagi na to, co się dzieje na rynkach globalnych. Główne indeksy przez cały dzień poruszały się blisko zamknięć z wtorku czemu towarzyszyły skrajnie niskie obroty. Wyniosły zaledwie 265 mln zł z czego 200 mln zł przypadło na spółki z WIG20. Na zamknięciu WIG20 zatrzymał się na poziomie 2309,39 pkt., co oznaczało 0,28-proc. spadek. WIG osiągnął pułap 51378 pkt. (wzrost o 0,07 proc.). Średnie spółki (indeks mWIG40) zyskały przeciętnie 0,16 proc. a małe (indeks sWIG80) 0,47 proc.

Spośród zaledwie czterech firm z ekstraklasy, które w piątek zyskały na wartości, wyróżniał się Lotos (zmiana o 1,4 proc.), który podpisał warte prawie 3 mld zł umowy na sprzedaż paliw. Po 1 proc. zarobili z kolei właściciele PGE i LPP. Peleton zamykały Kernel (spadek o 3 proc.) i BZ WBK (1,2 proc.). Z mniejszych firm w niełaskę popadł Eko Export, który w ostatni dzień roku odwołał prognozę finansową. Zapłacił za to 5,3-proc. przeceną. Słabo, taniejąc 8,7 proc., prezentowało się Hawe. Liderami zwyżek były za to Fota (zmiana o 26 proc.) i MSX Resources (15,6 proc.).

Na rynku walutowym, po środowym umocnieniu, złoty znowu stracił na wartości, najwięcej do amerykańskiego dolara, za którego płacono po południu 3,5780 zł, czyli aż 1,1 proc. więcej. Euro zyskało 0,35 proc., do 4,3020 zł a szwajcarski frank 0,4 proc., do 3,58 zł.