Środowa sesja nie ułożyła się po myśli kupujących. Indeks największych spółek rozpoczął dzień lekkim spadkiem. W kolejnych godzinach notowań nastroje na warszawskim parkiecie uległy pogorszeniu, a sprzedający złapali wiatr w żagle. Na finiszu sesji WIG20 tracił 1,44 proc. do 1818 pkt. Pocieszeniem może być fakt, że środowym spadkom towarzyszyły stosunkowo skromne obroty (621 mln zł).

Środowe spadki notowań WIG20 nie przekreślają jednak ostatnich dokonań byków. Dzięki trwającemu od połowy stycznia odbiciu indeks największych spółek odrobił straty z początku roku. Jest spora szansa, że luty (+2,1 proc.) przerwie passę dziewięciu spadkowych miesięcy, którą zanotował indeks blue chips.

W środę kolor czerwony gościł na większości europejskich parkietów. Wyraźnie traciły chociażby giełda we Francji czy Niemczech. Zdecydowanie najgorzej na Starym Kontynencie radził sobie rynek w Grecji. Silnie spadały akcje europejskich spółek z sektora surowcowego. W ciągu dnia akcje dużych koncernów z tej branży np. Glencore i BHP Billiton traciły blisko 10 proc. W niełasce znalazły się także akcje rodzimego KGHM, który stanowił największy ciężar dla WIG20. Taniały także akcje większości banków oraz spółek energetycznych.

Podaż dyktowała także warunki w segmencie mWIG40 (-1,06 proc.). Przecena indeksu byłaby głębsza gdyby nie dobra zachowanie Medicalgorithmics, Echo Investment, Apatora i Neuki. Drożały także akcje Budimeksu, który przed sesją pokazał wstępne wyniki finansowe za ubiegły rok. Portfel zamówień na koniec 2015 r. wynosił 8,4 mld zł, a pozycja gotówkowa netto 2,295 mld zł wobec 1,72 mld zł zanotowanych rok wcześniej.

Gwiazdą szerokiego rynku były papiery Interbudu Lublin, które zyskały ponad 20 proc. przy solidnych obrotach. Po przeciwnej stronie rynku znalazły się notowania WDX (d. Wandalex), którą tąpnęły o 15 proc. po publikacji słabych wyników kwartalnych.

Środowy kalendarz makro był dość skromny, zabrakło w nim odczytów z rodzimej gospodarki. W czwartek będzie podobnie.