Amerykańska Rezerwa Federalna zasygnalizowała w protokole ze swojego ostatniego posiedzenia, że wyceny amerykańskich akcji mogą być nadmierne.
„Szerokie amerykańskie indeksy rynków akcji wzrosły w okresie między posiedzeniami, a niektóre wskaźniki wyceny takie jak współczynnik C/Z dalej rosły powyżej historycznych norm. Niektórzy uczestnicy posiedzenia postrzegają ceny akcji jako stosunkowo wysokie w stosunku do historycznych wskaźników wycen" – mówi komunikat Fedu.
Przykłady z ostatnich dwóch dekad wskazują, że gdy sygnały niepokoju dotyczące giełdowych wycen pojawiają się w komunikatach Fedu, to w ciągu roku dochodzi do korekty na rynku akcji.
Ryzyko przeceny
Od 1996 r. Fed sześciokrotnie wskazywał na nadmierne wyceny akcji w protokołach ze swoich posiedzeń. W czterech przypadkach na sześć indeks S&P500 był 12 miesięcy później niżej niż w dniu wydania komunikatu. Średnio spadał o 3,6 proc. Dow Jones Industrial tracił w tym czasie 1,6 proc., a Nasdaq spadał o 16,8 proc. Do największej przeceny doszło w ciągu 12 miesięcy po tym, jak Fed w marcu 2000 r. zwrócił uwagę na nadmierne wyceny spółek technologicznych. S&P500 stracił po tym przez rok 24,9 proc.
Decydentom z Fedu zdarzało się jednak również ogłaszać przedwczesne alarmy. W grudniu 1996 r. Rezerwa Federalna ostrzegała przed nadmiernymi wycenami i zapowiadała, że będzie uważniej przyglądać się sytuacji na rynku akcji. Przez następne 12 miesięcy S&P500 wzrósł aż o 33 proc.
Obecnie jednak Fed wpisuje się swoimi ostrzeżeniami w poglądy głoszone przez wielu analityków. – Wszelkie nadzieje na to, że do sierpnia zostanie przedstawiona reforma podatkowa w USA, znikają z rynków. „Niedźwiedzie" zyskują przewagę, ale trzeba jeszcze poczekać, by zobaczyć, czy to przełoży się na bardziej trwały trend. Jest miejsce na ruch o 2–5 proc. w dół – twierdzi Chris Weston, główny strateg rynkowy IG.
– Dane na poziomie ogólnoświatowym już ostatnio zaczęły wypadać gorzej od prognoz, co powinno przełożyć się na schłodzenie sentymentu na rynkach akcji. Jeśli dodamy do tego zasygnalizowane w środę przez Fed dążenie do szybkiego rozpoczęcia procesu ograniczania sumy bilansowej (od początku kryzysu zwiększyła się z 0,9 do 4,5 bln dol.), to trudno z optymizmem patrzeć na perspektywy indeksów giełdowych – uważa Bartosz Sawicki, analityk TMS Brokers.
Polski rynek
Część analityków wskazuje jednak, że ostrzeżenia Fedu nie muszą być sygnałem, iż wkrótce nastąpi przecena.
– To, że akcje w Ameryce są drogie, wie każdy. I można było wyczytać podobne uwagi w wypowiedziach decydentów z Fedu już sprzed wielu kwartałów. To, że w protokole z posiedzenia pojawia się teraz takie ostrzeżenie, nie oznacza, że zaraz zacznie się przecena na rynkach. Kiedyś oczywiście koniec hossy nastąpi, ale moim zdaniem nie wcześniej niż pod koniec tego roku – mówi „Rzeczpospolitej" Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ.
Jak zareagowałby polski rynek (akcje, złoty, obligacje) na przecenę w Stanach Zjednoczonych? Analitycy wskazują, że to zależy od zbyt wielu czynników.
– Jeśli mielibyśmy do czynienia z regularną bessą w USA, taką jak na przełomie 2008 i 2009 r., to nie ma sposobu, by Polska przed nią uciekła. Jeśli jednak zwyżki w USA tylko się zatrzymają i nastąpi konsolidacja, to polski rynek może zyskiwać. Wyceny są przecież u nas znacząco niższe niż w Ameryce i nie ma powodu, by inwestorzy odwracali się od naszego rynku – podkreśla Bugaj.
Gdyby spełnił się scenariusz dużej przeceny na światowych giełdach, to inwestorzy zapewne wyprzedawaliby polskie aktywa – akcje, złotego i obligacje. Było tak zwykle w momentach zaostrzania się kryzysu na świecie. Inwestorzy kupują wtedy bardziej bezpieczne aktywa, jak dolar, jen czy frank.