Po dobrym ubiegłym roku, gdy deklarowana wartość inwestycji wyniosła przeszło 7,1 mld zł i przekroczyła o ponad jedną czwartą planowane nakłady z roku 2012, napływ kapitału inwestycyjnego będzie w najbliższych miesiącach dalej rosnąć.

Strefa katowicka, największa ze wszystkich SSE, przewiduje uruchomienie ok. 25 nowych projektów wartych nawet 2 mld zł, z blisko 1,5 tysiąca miejsc pracy. To w wysokości nakładów o jedną trzecią, a w zatrudnieniu o jedną piątą więcej niż rok wcześniej.

7,1 mld zł nakładów zadeklarowali w 2013 roku inwestorzy w specjalnych strefach ekonomicznych

Na utrzymanie dobrego wyniku liczy druga co do wielkości strefa wałbrzyska. – Zakładamy wydanie minimum 24 zezwoleń, co oznacza przynajmniej 800-milionowe nakłady i co najmniej 800 nowych miejsc pracy – mówi prezes wałbrzyskiej SSE Barbara Kaśnikowska.

Do około 17 inwestycji przymierza się strefa tarnobrzeska. W ubiegłym roku wydała 14 zezwoleń na ponad 100 mln zł. Teraz chce ściągnąć projekty znacznie większe. – Jesteśmy po rozmowach z potencjalnymi inwestorami. Dziewięciu z nich jest gotowych wyłożyć ponad pół miliarda złotych i zatrudnić 850 osób – informuje specjalistka z tarnobrzeskiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu Anna Mytych.

Tempo napływu inwestycji rośnie, bo od połowy tego roku zmieniają się na niekorzyść zasady przyznawania pomocy publicznej. W większości stref jej maksymalna wielkość zostanie mocno obniżona. Przykładowo na Śląsku dopuszczalny poziom wsparcia stopnieje z 40 do 25 proc., podobnie w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku. Na Opolszczyźnie i w Małopolsce zmniejszy się z 50 do 35 proc., na Mazowszu z 30 do 15 proc. Dotychczasowy poziom pozostanie tylko w województwach położonych na tzw. ścianie wschodniej, gdzie o inwestycje jest trudniej.

Inwestorom warto się jednak spieszyć: kto podpisze umowę w strefie jeszcze przed lipcem, będzie mógł dalej korzystać z obecnych, wyższych limitów wsparcia. – Przewidujemy, że w tym roku dominować będą reinwestycje działających u nas firm, chcących skorzystać ze zwolnienia podatkowego na dotychczasowych zasadach – potwierdza dyrektor Departamentu Rozwoju legnickiej SSE Wiesław Sowiński.

Zwiększone zainteresowanie inwestorów spowodowało wysyp wniosków spółek administrujących strefami o rozszerzenie ich granic. W części stref brakuje już atrakcyjnych terenów. Z kolei większość firm chcących skorzystać z ulg najpierw wybiera działkę, a potem stara się o objęcie jej strefą.

Przykładowo obszar strefy kamiennogórskiej zwiększy się w pierwszym kwartale tego roku o ponad 46 hektarów, co pozwoli na powiększenie podstref w Jaworze i Lubaniu oraz utworzenie nowych w Bolkowie i Mirsku. Ale SSE już planuje złożenie kolejnego wniosku o rozszerzenie terenów w rejonie Kamiennej Góry i Jeleniej Góry oraz utworzenie dwóch nowych podstref.

Autopromocja
#NowaRp.pl

Znacznie więcej niż wiedza

ZAPRENUMERUJ

O nowe tereny stara się m.in. strefa katowicka, starachowicka, łódzka, legnicka i słupska. Według Ministerstwa Gospodarki część wniosków jest jednak składana na wyrost. – Są strefy mające ponad połowę obszarów jeszcze niezagospodarowanych, a mimo to chcą rozszerzenia granic – mówi wicedyrektor Departamentu Instrumentów Wsparcia Teresa Korycińska.

Czasu na powiększenie stref i wydanie nowych zezwoleń przed zmianą zasad przyznawania pomocy jest już niewiele. Decyzje o rozszerzeniu, które podejmuje Rada Ministrów, muszą zapaść do końca maja. Tymczasem duża część wniosków dotyczy gruntów prywatnych, gdzie procedura zwykle się wydłuża. Są przypadki, że trwa nawet rok. – We wnioskach zdarza się sporo niejasności, spółki strefowe muszą uzupełniać dokumentację – wyjaśnia Korycińska.

Wielką niewiadomą jest druga połowa roku, gdy obniżony poziom pomocy osłabi atrakcyjność stref. – Może się okazać bardzo słaba – uważa Marek Sienkiewicz z Deloitte. Zdaniem Kiejstuta Żaguna z KPMG do spadku tempa napływu inwestycji może przyczynić się także wprowadzenie konieczności dokładniejszego uzasadniania potrzeby wsparcia i przedstawiania jego efektów. – Będą nowe regulacje i nie widać na razie pomysłu, jak to wszystko powinno funkcjonować – twierdzi Żagun.

Udany początek roku

Choć styczeń już tradycyjnie jest najsłabszym miesiącem dla stref ekonomicznych, ten miniony przyniósł znacznie więcej nowych projektów niż pierwszy miesiąc ubiegłego roku. Według informacji „Rz" zebranych w spółkach zarządzających strefami wydały one 7 zezwoleń wartych 119 mln zł. Tymczasem rok wcześniej były jedynie 2 zezwolenia na niecałe 7 mln zł. Większa jest także liczba zadeklarowanych nowych miejsc pracy: 172 wobec 32 w tym samym czasie rok temu. W sumie pięć stref podpisało w styczniu nowe umowy inwestycyjne, podczas gdy przed rokiem zrobiły to tylko dwie. Na razie liderem jest Krakowski Park Technologiczny – zaplanowane w styczniu nakłady wynoszą 32 mln zł. Strefa mielecka ma trzy projekty warte 26 mln zł, a katowicka – jeden za 25 mln zł. Po jednej inwestycji za odpowiednio 20 i 16 mln zł przyciągnęły strefy wałbrzyska i tarnobrzeska.

Na większe tempo napływu inwestycji będzie wpływać – oprócz perspektywy obniżenia pomocy publicznej – także ubiegłoroczna decyzja rządu o przedłużeniu funkcjonowania stref z 2020 do 2026 r. To kluczowa zmiana, która pozwoli firmom rozpoczynającym inwestycje produkcyjne na wykorzystanie przysługujących zwolnień podatkowych. Bez niej firmy miałyby niewielkie szanse na zwrot zainwestowanego kapitału do roku 2020. Decyzja o wydłużeniu działania stref zapadła jednak z dużym opóźnieniem wskutek braku porozumienia pomiędzy resortami gospodarki i finansów. Ten drugi był przeciwny dłuższemu utrzymywaniu stref. Efektem był widoczny spadek zainteresowania strefami w roku 2012, gdy spadły deklarowane przez inwestorów nakłady i zmalała liczba planowanych nowych miejsc pracy.

Paweł Tynel, dyrektor w Ernst &Young Doradztwo Podatkowe

Żeby ocenić, jak wyglądają perspektywy dla stref na 2014 r., wystarczy przypomnieć, że nie wszystkim chętnym inwestorom udało się zamknąć procedurę ubiegania się o zezwolenie do końca 2013 roku. Naturalnie, zgodnie z nowymi przepisami w zakresie pomocy publicznej obecne zasady jej udzielania ważne są do końca czerwca 2014 r., więc pośpiech był zupełnie nieuzasadniony, ale widać, jakie są nastroje.

Dane gospodarcze nastrajają optymistycznie, prognozy wzrostu gospodarczego przekraczają 3 proc. na rok 2014. Szereg zmiennych wskazuje, że inwestorzy nabierają wigoru i pewności w podejmowaniu decyzji. Dlatego pierwsza połowa obecnego roku będzie dla stref rekordowa.