Pogłębieniem dwuletniego minimum zakończył się poniedziałkowy handel na rynku bitcoina. Notowania najpopularniejszej kryptowaluty osunęły się o kolejne 5 proc., schodząc poniżej 16 tys. dol. Powrót wyprzedaży wywołały informacje o gigantycznych zobowiązaniach upadłej giełdy aktywów cyfrowych FTX. Jak wynika ze złożonych w sądzie dokumentów, FTX jest winne swoim 50 największym wierzycielom łącznie 3,1 mld dol. Wielkość tych zobowiązań podsyca obawy, że po branży kryptowalutowej rozleje się fala niewypłacalności.

Czy kryptowaluty się odbiją?

Jak donosi agencja Bloomberg, do problemów z pozyskaniem kapitału przyznaje się firma brokerska Genesis, której potrzeby opiewają na co najmniej miliard dolarów. Jeśli poszukiwania kapitału nie przyniosą rezultatów, będzie ona zmuszona ogłosić niewypłacalność. Wniosek o upadłość już teraz przygotowywać ma pożyczkodawca kryptowalutowy BlockFi.

Czytaj więcej

Giełda FTX winna 3,1 mld dolarów wierzycielom

- Problemy związane ze sprawą FTX dobitnie przypominają o potrzebie stworzenia prawdziwych ram regulacyjnych dla kryptowalut – oceniał na antenie telewizji Bloomberg Christian Catalini, założyciel Cryptoeconomics Lab przy szkole biznesowej MIT Sloan.

Jak obawiają się przedstawiciele branży, to może jeszcze nie być koniec wyprzedaży. Zdaniem Bobby’ego Lee, założyciela firmy Ballet Global, jeśli fala bankructw będzie kontynuowana, bitcoin może potanieć nawet do 10 tys. dol. Jednak inwestor-miliarder Bill Ackman przyznał na Twitterze, że kryptowaluty stanowią prawie 2 proc. aktywów jego funduszy, a ogólne perspektywy branży ocenia pozytywnie. Jak ocenia założyciel towarzystwa Pershing Square Capital Management, ich potencjalny wpływ społeczny może być porównywalny z wynalezieniem telefonu czy internetu.