Jak informuje portal CoinDesk, w ramach ósmego pakietu sankcji UE zaostrzy ograniczenia na „kryptoinwestycje” Rosjan. Poprzedni limit aktywów kryptowalutowych w wysokości 10 tys. euro, zgodnie z nowymi przepisami, może zostać zmniejszony do zera.

Władze Unii dążą do zaprzestania wykorzystywania przez Rosjan i rosyjskie firmy zasobów cyfrowych w celu obejścia nałożonych na Rosję po napaści na Ukrainę sankcji dotyczących dużych przelewów bankowych.

Tuż przed atakiem na Ukrainę, według wyliczeń Kremla, w rękach 12 proc. (17 mln) mieszkańców Rosji była równowartość około 210 mld dol. Według stanu na początek lutego było to więcej niż łączne dochody budżetowe wszystkich regionów federacji i jedna czwarta rocznego dochodu obywateli.

Czytaj więcej

Kreml: Nord Stream da się naprawić. Rosja oskarża o atak USA, Ukrainę i Polskę

W połowie marca, dwa tygodnie po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, popyt na kryptowaluty w Rosji gwałtownie wzrósł. Obywatele zaczęli używać kryptowalut do wyprowadzania swoich pieniędzy za granicę, gdyż kremlowski reżim zablokował możliwość transferu walut zgromadzonych na kontach prywatnych w bankach.

Rosjanie zaczęli zaopatrywać się nie tylko w bitcoiny, ale też stablecoiny, zwłaszcza tether (USDT – kryptowaluta powiązana z kursem dolara). Inwestorzy postrzegają je jako łatwy sposób na szybkie wejście w obce waluty.

Według Kaiko (czołowy dostawca danych o rynku kryptowalut dla inwestorów instytucjonalnych i przedsiębiorstw) pod koniec lutego wielkość obrotu USDT dla rubli skoczyła do dziesięciomiesięcznego maksimum.

Rosjanie przyjeżdżali do biur sprzedaży kryptowalut z walizkami pełnymi dolarów i od razu sprawdzali, jak po wyjeździe za granicę konwertować pieniądz cyfrowy w realny. Ósmy pakiet sankcji ma definitywnie uniemożliwić prawnym i fizycznym podmiotom rosyjskim prowadzenie takich operacji na terytorium Europy.