– Dzienne saldo nabyć wynosi u nas w tym miesiącu 3 – 5 milionów złotych – mówi Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI. Jego zdaniem w skali całego rynku nabycia mogą wynieść od 800 mln zł do 1 mld zł.

W styczniu umorzenia jednostek przez klientów przekroczyły 11 mld zł. Pieniądze te zasiliły przede wszystkim lokaty i rachunki oszczędnościowe w bankach. Napływ depozytów w styczniu wyniósł rekordowe 13,5 mld zł. Od początku lutego giełda jest na plusie.

– Podejrzewam, że klienci przeczekają dwa, trzy miesiące i zaczną wracać do funduszy. Jest jednak pewna grupa, która przez długi czas w fundusze nie zainwestuje – przyznaje Staniszewski.

W ubiegłym roku zysk kierowanego przez niego TFI wyniósł według wstępnych danych 14,32 mln zł. Próg rentowności spółka osiągnęła już w maju ubiegłego roku, po ośmiu miesiącach działania. Aktywa Noble Funds TFI mogą w tym roku wzrosnąć nawet do 3 miliardów złotych, pod warunkiem że się poprawi koniunktura na rynku. – Chcemy mieć co najmniej 2-proc. udział w rynku – mówi prezes.

Towarzystwo planuje nawiązać współpracę z kolejnymi dystrybutorami, głównie bankami i domami maklerskimi. Wprowadza też kolejne produkty: subfundusz timingowy (ma inwestować w akcje elastycznie od 0 do 100 proc.) oraz Noble Funds Luxury. Ostatni fundusz, który ma inwestować poza Polską, już wystartował.

– Sektor dóbr luksusowych rośnie szybciej niż ogólna konsumpcja na świecie – tłumaczy powody utworzenia tego subfunduszu Mariusz Błachut, wiceprezes Noble Funds TFI.

Zgodnie z szacunkami majątek osób zamożnych ma rosnąć średnio o 6,8 proc. rocznie.

Przedstawiciele Noble Funds TFI prognozują, że WIG wzrośnie w tym roku do 10 proc. Potencjał leży w bankach. Warunkiem jest poprawa nastawienia wobec sektora finansowego na świecie po kryzysie na rynku kredytów hipotecznych w USA.