Jeśli nie uruchomimy nowych złóż węgla brunatnego, to za 15 lat zacznie spadać wydobycie, co spowoduje także spadek produkcji energii elektrycznej wykorzystującej to paliwo. Tymczasem polityka UE przewiduje wzrost produkcji energii z węgla brunatnego. W Niemczech wydobywa się 170 mln ton tego surowca rocznie, budowane są kolejne kopalnie odkrywkowe, m.in. Garzweiler z wydobyciem 40 mln ton rocznie.

Rocznie w Polsce wydobywa się ok. 55 mln ton węgla brunatnego. Teraz najwięcej węgla wydobywa kopalnia Bełchatów (ok. 30 mln ton rocznie), na drugim miejscu jest Turów (ok. 11,5 mln ton). Konin wydobywa 10,4 mln ton, Adamów zaś ok. 4 mln ton. By utrzymać ten poziom wydobycia przez kolejne lata, albo nawet próbować go zwiększyć – decyzja resortu gospodarki o uruchomieniu złóż legnickich konieczna jest do końca tego roku.

Tyle że problemem są też niższe, niż zakładano, przydziały emisji limitów CO2. Choć Polska wnioskowała w UE o 284 mln ton, dostała prawo do emisji zaledwie 208 mln ton CO2 rocznie. Elektrownie zasilane węglem brunatnym prognozują, że w związku z tym będą zamawiać mniej surowca w kopalniach.

– Plan na 2008 r. zakładał, że wydobędziemy ponad 4,65 mln ton, jednak odbierająca surowiec elektrownia Adamów w związku z niższymi limitami zamówi ok. 3,5 mln ton – mówi Tadeusz Rajczyk z kopalni Adamów w Turku.

– My zakładamy wydobycie na podobnym poziomie jak w 2007 r. zarówno w Bełchatowie, jak i Turowie – mówi Dominika Tuzinek-Szynkowska, rzeczniczka Polskiej Grupy Energetycznej, w skład której wchodzą obie kopalnie.

Wyższe wydobycie węgla brunatnego to też szansa na zatrzymanie wzrostu cen energii. Węgiel brunatny jest obecnie najtańszym paliwem dla elektrowni. Jego tona jest średnio trzy – cztery razy tańsza niż węgla kamiennego (ok. 70 – 80 zł).