Coraz więcej firm stara się płacić terminowo faktury od kontrahentów, jednak są branże, gdzie kredyt kupiecki nie maleje lub jego czas się wydłużył w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Tak wynika z informacji zebranych przez wywiadownię gospodarczą Dun & Bradstreet. Najdłużej na zapłatę czeka się w branży spożywczej i budowlanej. Średni okres przeterminowania w tych gałęziach przemysłu sięga nawet 90 dni, a firmy zalegają nawet z kwotami sięgającymi 5 – 10 tys. zł.

– Od kilkunastu miesięcy pogarsza się dyscyplina płatnicza w branży budowlanej. Największe kłopoty mają małe firmy i podwykonawcy w branży mieszkaniowej oraz sprzedawcy materiałów budowlanych – mówi Tomasz Starzyk z D&B. Ale dodaje, że zmniejsza się liczba przeterminowanych płatności w budownictwie drogowym i montażowym.

– Część inwestorów, szczególnie ci, którzy zaczynają inwestycje bez pełnego kredytu, stara się wymuszać na podwykonawcach coraz dłuższe terminy płatności – przyznaje Józef Zubelewicz z Polskiego Związku Pracodawców Budowlanych. Starzyk przestrzega, że paradoksalnie, gdy firmy zaczynają coraz więcej inwestycji, możliwe jest narastanie pętli zadłużenia. – Zobowiązania kumulują się i przechodzą na kolejne współpracujące ze sobą firmy – tłumaczy analityk. Jego zdaniem najgorsze jest to, że firma, która nie uzyskała w terminie wynagrodzenia, sama zaciąga długi, aby z uzyskanych w ten sposób pieniędzy sfinansować działalność. Niezapłacone faktury powodują więc tzw. efekt domina.

[wyimek]5 procent firm przyznało w ubiegłym kwartale, że boryka się z zatorami płatniczymi[/wyimek]

– Firmy coraz śmielej zaczynają egzekwować płatności od kontrahentów – tłumaczy Andrzej Kinast z Trusted Adviser Group.

Przedsiębiorstwa przestały się też bać sądów i coraz częściej występują o nakazy płatnicze. To dość skutecznie powstrzymuje kontrahentów przed nadmiernym i nieuzasadnionym wydłużaniem kredytów kupieckich i terminów płatności.

Z danych wywiadowni wynika też, że choć przez pięć miesięcy tego roku zaległości firm spożywczych utrzymywały się na tym samym poziomie, to w czerwcu znacznie się zwiększyły. Tu wciąż bardzo długie terminy płatności narzucają kontrahentom wielkie sieci handlowe.

Poprawiła się zaś sytuacja w branżach kosmetycznej, metalurgicznej, papierniczej i u producentów wyrobów elektrycznych.

– Większość liczących się firm z polskim kapitałem zwiększa przychody. Niekiedy duże koncerny traktują wydłużony termin płatności jako element strategii – ocenia Henryk Orfinger, prezes Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i szef Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris.

[ramka][srodtytul]ZATORY MALEJĄ[/srodtytul]

Przedsiębiorstwa najczęściej płaciły po 39 – 40 dniach, a same odzyskiwały należności po 44 dniach. Tak wynika z badania kondycji firm w ubiegłym kwartale i prognozach na III kw., jakie publikuje NBP. Połowa firm podaje, że dostaje należności w terminie (najczęściej 30 dni).

Zatory płatnicze stają się coraz rzadszą barierą w prowadzeniu działalności. Są problemem dla 5 proc. firm (trzy miesiące temu było to 9 proc.). Najmniej kłopotów z płynnością miały według badania firmy duże i energetyczne, najwięcej – mikrofirmy i transportowe. Ale te ostatnie poprawiły obsługę zadłużenia kredytowego kosztem kontrahentów – wydłużyły terminy kredytu kupieckiego.[/ramka]

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.fandrejewska@rp.pl]a.fandrejewska@rp.pl[/mail][/i]