- Wczoraj chciałem kupić 20 paczek papierosów w hipermarkiecie niedaleko domu, ale kasjerka odmówiła, bo jest jakieś ograniczenie. Sprzedają tylko po 10 paczek na osobę - żalił się w środę mieszkaniec Mińska.

Jednak co dzień ograniczenia są większe: w piątek w sklepie można było kupić już  tylko 5 paczek. Pracownicy sklepów wyjaśniają, że to rezultat zmniejszenia dostaw i większego popytu.

Ale jak mówią właściciele sklepów, deficyt jest czasowy, bo od 1 czerwca ceny na tytoń i papierosy wzrosną o 30 proc.Wtedy towar powinien wrócić do sklepów.

Za to w Internecie ludzie poszukują odpowiedzi na pytanie, gdzie podziało się mięso, które zniknęło ze sklepowych lodówek. Muszą obchodzić codziennie trzy, cztery sklepy, by kupić wołowinę.

Z powodu kryzysu walutowego ci, którzy importują towary z zagranicy, nie mogą normalnie pracować, a ci, którzy produkują – czekają na to, że rząd pozwoli podnieść ceny. A obywatele Białorusi zaczynają pisać listy do znajomych z Zachodu z prośbami o przysłanie towarów, których nie mogą kupić w kraju.

Ksenia Nowożyłowa