Wcześniej szefowa MFW, Christine Lagarde ostrzegła Argentynę, że grozi jej „czerwona kartka", jeśli nie przekaże do grudnia Funduszowi rzetelnych danych o inflacji i PKB.

Dotknięta do żywego pani prezydent oświadczyła z mównicy Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku:  - Mój kraj nie jest boiskiem piłkarskim. To suwerenny naród podejmujący suwerenne decyzje. W związku z tym nie podda się żadnej presji, a tym bardziej żadnej groźbie.

- Chciałabym powiedzieć dyrektor generalnej MFW: to nie jest mecz piłkarski. To kryzys gospodarczo-polityczny, najgorszy w naszej pamięci od wielkiej depresji w latach 30.

- A skoro porównujemy futbol z polityk a i gospodarką, to chciałabym powiedzieć, że osiągnięcia szefa FIFA były znacznie lepsze od osiągnięć szefowej Funduszu i dyrektorów MFW – dodała przy gromkich brawach z sali.

W  ubiegłym tygodniu MFW oficjalnie ostrzegł Argentynę o możliwości sankcji w  grudniu, jeśli nie zacznie dostarczać bardziej dokładnych danych o gospodarce. Jeśli nie będzie postępu  do 17 grudnia, to zarząd MFW „może rozważyć dodatkowe kroki", bez wdawania się w szczegóły.

MFW i Argentyna przepychają się od 2011 r. o oficjalne dane statystyczne z Buenos Aires. Na początku września rząd opublikował miesięczne dane sugerujące, że roczna inflacja w sierpniu wyniosła ok. 10 proc. Grupa prywatnych ekonomistów wyliczyła na podstawie własnych oszacowań tempo inflacji na 24 proc.