Reklama

"Śniegu już nigdy nie będzie" Małgorzaty Szumowskiej w konkursie weneckim. Dyrektor Alberto Barbera stawia w tym roku głównie na Europę

Kolejne festiwale filmowe są odwoływane, ale Włosi wciąż wierzą, że uda się przeprowadzić wenecką Mostrę. Dyrektor artystyczny festiwalu ogłosił właśnie program.
"Śniegu już nigdy nie będzie" Małgorzaty Szumowskiej w konkursie weneckim. Dyrektor Alberto Barbera stawia w tym roku głównie na Europę

Foto: materiały prasowe

W konkursie głównym znalazło się 18 filmów. Najpierw tytuł, który nas cieszy najbardziej "Śniegu już nigdy nie będzie" („Never Gonna Snow Again”) Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta. Opowieść o ukraińskim fizjoterapeucie, który rehabilituje mieszkańców ekskluzywnego osiedla, stając się powoli ich powiernikiem. 

4 filmy to produkcje włoskie. I tak gospodarzy reprezentują dwie reżyserki: Emma Dante, która na w  „The Macaluso Sisters” przeniosła na ekran  własną sztukę teatralnej oraz Susanny Nicchiarelli z „Miss Marx”. Włoską stawkę uzupełniają Claudio Noce, autor opartego na autentycznych zdarzeniach „Padre Nostro” , a przede wszystkim znakomity dokumentalista Gianfranco Rosi. Laureat Złotego Niedźwiedzia z 2013 roku za „Sacro gra”, tym razem w filmie „Nocturnal” ustawił swoją kamerę w Syrii.

O Złotego Lwa będzie walczyło sporo innych produkcji europejskich: „Lovers” Francuzki Nicole Garcii, „And Tomorrow the Entire World” Niemki Julii von Heinz, „Quo vadis, Aida?” Bośniaczki Jasmili Zbanić, „Pieces of a Woman” Węgra Kornela Mundruczo, „Dear Comrades” Andreja Konczałowskiego. Będzie też stały bywalec weneckiej imprezy Amos Gitai z Izraela z filmem „Laila in Haifa”.

Niespodzianką jest natomiast udział azerbejdżańskiego filmu „In Between Dying” Hilala Baydarova. Z Azjii pochodzi też kilka innych konkursowych pozycji: „Wife of a Spy” Japończyka Kyoshu Kurosawy, „Sun Children” Irańczyka Majida Majidiego, „The Disciple” Hindusa Chaitanyi Tamhanego.

Dystopijne science-fiction „Nuevo orden” pokaże ulubieniec canneński -  Meksykanin Michel Franco.

Reklama
Reklama

Nie ma w konkursie filmów z wielkich wytwórni hollywoodzkich – koronawirus zrobił swoje. Ale będzie można w Wenecji obejrzeć dwa amerykańskie obrazy niezależne: „The World to Come” mieszkającej w Nowym Jorku norweskiej reżyserki Mony Fastvold oraz „Nomadland” Chloe Zhao – pracującej w Stanach Chinki. 

Po raz pierwszy zdarzyło się selekcjonerom wielkiego festiwalu osiągnąć parytet. Dziewięć z osiemnastu konkursowych produkcji zostało zrealizowanych przez kobiety. 

Poza konkursem, jak co roku, będzie w Wenecji sekcja „Orrizonti”, gdzie znalazła się m.in. grecko-polsko-słoweńska koprodukcja „Apples” Christosa Nicou. Zaś na pokazie specjalnym swój film „Mosquito State” zaprezentuje Filip Jan Rymsza, mieszkający na stałe w Los Angeles reżyser polskiego pochodzenia, który zakończył prace nad ostatnim filmem Orsona Wellesa „The Other Side of the Wind”.

Festiwal w Wenecji ma zacząć się 2 września.

Film
„Pan Nikt kontra Putin”: narastająca propaganda reżimu obejmuje nawet dzieci
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Film
Renate Reinsve w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Dziewczyna z małej wioski
Film
Rok Andrzeja Wajdy rozpocznie się 6 marca
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Film
Berlinale 2026: Złoty Niedźwiedź dla „Yellow Letters”
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama