Reklama
Rozwiń
Reklama

Kolejna para po przejściach

Dla znawców twórczości Susanne Bier komedia romantyczna „Wesele w Sorrento" to duże zaskoczenie - pisze Marek Sadowski

Publikacja: 01.02.2013 09:06

„Wesele w Sorrento"

„Wesele w Sorrento"

Foto: Gutek Film

W tym bowiem, co nakręciła wcześniej, trudno się było dopatrzyć romantyzmu. Jej bohaterowie twardo stąpali po ziemi, przegrywali bądź wygrywali w starciach z dramatami życia. A o tym, jak trudnym gatunkiem kina jest komedia romantyczna, wiedzą najlepiej nasi filmowcy, którzy wykładali się na nim jeden po drugim. Laureatka Oscara za „W lepszym świecie" jednak zaryzykowała. Odniosła sukces komercyjny – to jej najlepiej sprzedający się film.

Reklama
Reklama

Zobacz galerię zdjęć

Gorzej z wizerunkiem artystycznym. Wraz ze scenarzystą (także reżyserem) Andersem Thomasem Jensenem bez żenady sięgnęli po stereotypy i klisze gatunku nie dodając od siebie nic nowego. „Na miłość nigdy nie jest za późno" – na tym odkrywczym stwierdzeniu opiera się fabuła ich komedii, w której spróbowali mroczne skandynawskie klimaty rozproszyć lazurem włoskiego nieba. Brzmi to kiczowato? Bo i takie jest. Przy dźwiękach „That's Amore", evergreenu Deana Martina sprzed sześciu dekad toczy się historia pary dojrzałych ludzi po przejściach (Trine Dyrholm i Pierce Brosnan), którzy wcześniej nie zaznali szczęścia bądź były to tylko jego krótkie chwile.

 

Reklama
Reklama
Film
„Ołowiane dzieci” i straszna wizyta Breżniewa. Czy Polacy będą tak witać Putina?
Film
Nie żyje Bożena Dykiel. Te role przyniosły jej sławę
Film
Amerykanie o „Ołowianych dzieciach”: niezłomna Kulig od Pawlikowskiego
Film
Cały filmowy świat w Berlinie. Startuje Berlinale
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama