Festiwal w Berlinie kojarzy się z kinem politycznym, w Cannes – z paradą gwiazd i wielkich mistrzów, a w Wenecji – zwłaszcza w ostatnich latach – z poszukiwaniem w kinie nowych artystów i bardzo wysokim poziomem artystycznym głównego konkursu.

Reklama
Reklama

I to się czuje na Lido już od pierwszego wieczoru. W ubiegłym roku festiwal otwierała wspaniała „La Grazia” Paola Sorrentino o fikcyjnym, mądrym premierze Włoch. W tym roku pałeczkę od Sorrentino przejmuje Danny Boyle. 

Jego „Ink” to historia Ruperta Murdocha i Larry’ego Lamba, którzy w 1969 r. przejęli brytyjski dziennik „The Sun”. Świat z zapartym tchem obserwuje lądowanie na Księżycu, a w Wielkiej Brytanii rodzi się pierwszy tabloid – fenomen XX-wiecznej prasy i informacji. 

„Jestem przekonany, że spotkanie Murdocha i Lamba wywarło większy wpływ na losy współczesnego świata niż pierwsze kroki człowieka na Księżycu” – mówi Boyle. W jego filmie Murdocha gra Guy Pearce, a Lamba – Jack O’Connell. 

„Ink” jest jednym z 21 filmów, które będą w tym roku walczyły o Złotego Lwa. Co ciekawe, wśród jego konkurentów jest też inny film o mediach. Zrealizowany przez znanego dokumentalistę fabularny debiut „Primetime” to opowieść o ludziach tworzących słynny na początku XXI wieku telewizyjny show „To Catch a Predator”. W roli głównej: Robert Pattinson.

 Pisarze w kinie

Wraca do Wenecji Martin McDonagh, pisarz i dramaturg, który zabłysnął na filmowym rynku właśnie tutaj, pokazując w 2017 r. „Trzy billboardy od Ebbing, Missouri”. Pięć lat później wrócił z „Duchami Inisherin”, teraz przywiezie dramat „Wild Horse Nine”, którego akcja nie toczy się tym razem w kręgu kultury anglosaskiej. Zaczyna się w Chile w 1973 r., tuż przed przewrotem Pinocheta. Dwaj agenci CIA zostają wysłani z Santiago na Wyspy Wielkanocne. Chris grany przez Johna Malkovicha i Lee, w którego wciela się Sam Rockwell, są partnerami od lat. Ta podróż zaczyna ich jednak dzielić. Twórcy zapowiadają film łączący elementy thrillera politycznego z westernem. 

Jeszcze jeden świetny artysta – podobnie jak McDonagh – wywodzi się z literatury. Florian Zeller, dramaturg i pisarz, po dwóch znakomitych filmach „Ojciec” i „Syn” teraz pokaże „Bunker”. To znów opowieść o rodzinie: o kobiecie, która po 17 latach małżeństwa, przeżywa kryzys zmuszający ją do nowego spojrzenia na partnera. W rolach głównych występują Penelope Cruz i Javier Bardem.

 Mistrzowie z Europy i Azji

Wraca też włoski mistrz Nanni Moretti z filmem „It Will Happen Tonight” zrealizowanym na podstawie prozy Eskhola Nevo – opowieść o więzach, jakie łączą bliskich przez całe życie. Pojawi się na Lido Werner Herzog, jego „Bucking Fastard” to historia dwóch sióstr, które są tak mocno ze sobą związane, że niemal stanowią jeden organizm. 

Z Francji przyjedzie Stephane Brize. Bohaterką jego filmu „Un bon petit soldat” jest kobieta, która – jak podpowiada tytuł filmu – staje się niemal korporacyjnym żołnierzem. 

Festiwal wenecki zawsze kochał i odkrywał kino azjatyckie. Tym razem najgłośniejszą propozycją z Azji jest „Possible Love” Koreańczyka Lee Chang-donga. To historia dwóch małżeństw. Jedno z nich przeżywa kryzys, gdy mężczyzna traci pracę. Drugie  – dokumentalistki, która chce nakręcić o nich film – też ma swoje problemy.

 Pierwsze kontrowersje

W konkursie pojawi się też dołączony w ostatniej chwili dokument „NAZA”, Yuvala Abrahama i Rachel Szor, twórców oscarowego „No Other Land”. Nakręcony nocą na dachach Tel-Awiwu film próbuje pokazać mechanizmy podejmowania decyzji o atakach na Gazę i kalkulowania liczby ofiar cywilnych. Nie jest wykluczone, że dokument wzbudzi mocne dyskusje polityczne. 

„DAU” nie jest rosyjskim filmem ani propagandą proputinowską. Jest filmem,który potępia reżimy totalitarne i ich ingerencję w życie obywateli, aby ograniczyć ich wolność

Alberto Barbera

Warto wspomnieć, że zaraz po podaniu składu konkursu głównego, Facebook zapełnił się protestami, że do walki o Złotego Lwa dopuszczony został film będący trzecią częścią gigantycznego projektu Rosjanina Ilyi Chrzanowskiego „Dau”. Na festiwalach od czasu napaści na Ukrainę panuje zasada wykluczania rosyjskich twórców, dlatego udział Chrzanowskiego wzbudził bardzo silne reakcje. Zareagował na nie dyrektor Barbera, pisząc: „Zbudowanie sieci oskarżeń opartych na fałszywych przesłankach i manipulacji rzeczywistością w celu zaatakowania Biennale i filmu zaproszonego do rywalizacji to akt małostkowy i niedopuszczalny. „DAU” nie jest rosyjskim filmem ani propagandą proputinowską. Jest  filmem, który potępia reżimy totalitarne i ich ingerencję w życie obywateli, aby ograniczyć ich wolność”.

Czytaj więcej

Joanna Łapińska: Młodość pięćdziesięciolatka

Nie można jednak pominąć faktu, że powstawaniu projektu DAU, który zaczął się, gdy Chrzanowski nakręcił w 2006 r. 700 godzin materiałów, towarzyszyły liczne skandale i oskarżenia natury moralnej. Poza tym choć Chrzanowski żyje od lat w Berlinie i „DAU” jest sygnowane przez Szwecję, Francję i Niemcy, przedsięwzięcie było finansowane przez Sergieja Adoniewa – rosyjskiego multimilionera mocno powiązanego z Kremlem i Putinem.

 George Clooney i Ellen Burstyn ze Złotymi Lwami

Zdobywców Lwów wyłoni w tym roku jury obradujące pod przewodnictwem aktorki i reżyserki Maggie Gyllenhaal. W jego skład wejdą też reżyserzy: Tunezyjka Kaouther Ben Hania, Francuz Xavier Giannoli, pochodząca z Afganistanu Shahrbanoo Sadat, Johnnie To z Hongkongu oraz brytyjski kompozytor Daniel Blumberg i profesor filmoznawstwa Francesco Casetti.

W tym roku w Wenecji, podobnie jak w Berlinie i Cannes, będzie mniej hollywoodzkich gwiazd. Ale wodne taksówki mają przywieźć na Lido m.in. Roberta Pattinsona, Denzela Washingtona czy Roberta Drivera, przyjadą też gwiazdy kina europejskiego z Penelope Cruz i Javierem Bardemem na czele. Będą reżyserzy wszystkich konkursowych filmów. Nie ma w konkursie głównym polskiego filmu, ale do prestiżowej sekcji „Horyzonty” zostały zakwalifikowane „Cudze rzeczy” Grzegorza Dembowskiego. 

Złote Lwy za całokształt twórczości odbiorą George Clooney i Ellen Burstyn.

Festiwal zacznie się 2 września i potrwa do 12 września.