Trzy godziny bez ośmiu minut? Nie wiem, kiedy ten czas projekcji zleciał. Nolan zrobił film fascynujący, który widza całkowicie wciąga i porywa. Potrafił połączyć wielkie sceny bitewne z intymnymi rozmowami, opowieścią o namiętnościach, uczuciach, tęsknotach, niespełnieniach.

Reklama
Reklama

Sięgając po poemat Homera przeniósł na ekran historię, w której zmieścił konia trojańskiego i rzeź miasta, dramatyczną opowieść o powrocie Odyseusza do domu i kolejnych przystankach jego podróży – o spotkaniu z jednookim Cyklopem i z Kirke, zamieniającą towarzyszy Odysa w świnie, o zejściu do Hadesu, walce z pieśnią Syren, a wreszcie o spotkaniu z zakochaną w Odyseuszu Kalipso, która przetrzymała go dla siebie przez siedem lat, oferując mu szczęście i narkotyzując kwiatami lotosu.

To jej opowiada swoją historię Odyseusz, próbując wyciągać z pamięci własne życie i zrozumieć, kim jest. 

Jednocześnie Nolan pokazał atmosferę na dworze w Itace, opanowanym przez rozbuchanych, ubiegających się o rękę Penelopy (i władzę) zalotników. Opowiedział o żonie czekającej na męża przez 20 lat i Telemachu – dorastającym synu Odysa i Penelopy: o traumie, jaką jest utrata najbliższej osoby, o wierności kobiety, która przecież jednocześnie kryje w sobie poczucie straconych lat życia, wreszcie o dojrzewaniu dziecka, które rośnie bez ojca wierząc, że kiedyś się on w jego życiu zjawi.

Nowoczesny starożytny świat

 W „Odysei” Nolana jest wszystko: walka o władzę, śmierć, podłość i szlachetność, wierność, tęsknota, a wreszcie najdelikatniejsze uczucia. Sekwencje rzezi i obrazy miłości. 

Jest też wreszcie wzruszający bohater, pies, którego Odyseusz przygarnął jako szczeniaka i który ma już 20 lat. Stary, ledwo zipiący – wciąż czeka na swojego pana, by przy nim umrzeć.

Co ciekawe, podczas realizacji filmu Nolan nie wykorzystywał wyłącznie sztucznej inteligencji. Szukał plenerów, jaskiń czy pustyni, budował prawdziwe okręty. Przede wszystkim jednak zrobił dzieło bardzo współczesne. Nie odwoływał się do estetyki znanych filmów o starożytności, do neoklasycznego malarstwa czy romantycznej muzyki. Zaproponował estetykę bliską dzisiejszemu widzowi, nowoczesny montaż.

Wrażenie współczesności potęgują aktorzy – grający bez maniery, swoje kwestie wypowiadający naturalnie, nieteatralnie, nie przybierający sztucznych akcentów. Powstała przekładająca się na dzisiejszy czas opowieść o krajobrazie po niszczącej wojnie i o cenie zwycięstwa. O żądzy władzy, ale też o tym, co ginie, a co jeszcze może nas uratować.

Droga do „Odysei”

Christopher Nolan od dawna myślał o ekranizacji Homera. W 2004 r. chciał przenieść na ekran „Iliadę”, ale wtedy nie udało mu się nakłonić producentów do tak ryzykownej produkcji. Dwadzieścia lat później, po sukcesach Mrocznego Rycerza”, „Incepcji”, „Interstellar”, „Dunkierki”, „Tenetu”, a wreszcie Oppenheimera”, który zdobył siedem Oscarów i zarobił pół miliarda dolarów, jego plany stały się realne. Budżet „Odysei” wyniósł 250 mln dol. i widać to na ekranie. Aż trudno uwierzyć, że zdjęcia zamknęły się w 91 dniach. 

„Odyseja” – parada gwiazd

Filmowa robota jest w „Odysei” genialna. Wszystko tu zachwyca. Scenariusz napisany przez samego reżysera. Scenografia wykorzystująca pejzaże Włoch – w tym „koziej wyspy” będącej części Sycylii, ale też Maroka, Grecji, Szkocji i Islandii. Charakteryzacja i kostiumy. Muzyka 42-letniego Ludwiga Göranssona, który z Nolanem pracował przy „Oppenheimerze” i „Tenecie”, ma już na swoim koncie trzy Oscary, a ostatnią statuetkę – za „Grzeszników” odbierze w 2026 r.. Tutaj wykorzystał on głównie gongi i lirę. 

Dech w piersiach zapierają zdjęcia Hoyte van Hoytema – artysty, który dwukrotnie nie dostał się do szkoły filmowej w Holandii, pracował w fabryce mydła, a wreszcie sztuki operatorskiej uczył się w Filmówce w Łodzi. Z Polską van Hoytena łączą też korzenie rodzinne – Polakiem był jego dziadek. 

Aktorzy? To parada gwiazd. Grający Odyseusza Matt Damon już dzisiaj uchodzi za poważnego kandydata do Oscarowej nominacji. Synem Odysa Telemachem jest Tom Holland, któremu sławę przyniosła rola Spider-Mana, a czekającą na powrót męża, nękaną przez zalotników Penelopą – Anne Hathaway.

A to dopiero początek wielkich nazwisk. Na ekranie są też Charlize Theron, Zendaya, Robert Pattinson, Benny Safdie. Reżyser obsadzał śmiało: wśród wykonawców znaleźli się m.in. transpłciowy aktor Elliot Page czy raper Travis Scott. Helenę Trojańską zagrała ciemnoskóra gwiazda kenijskiego pochodzenia Lupita Nyong’o. Wszystkich trudno wymienić, zaś sam Nolan śmieje się: „Gdyby stanęli razem na scenie, ciężar ich talentu zwaliłby ją”. 

A sam reżyser? „Odyseja” stawia go na szczycie filmowej piramidy. Artysta, który wychował się na styku dwóch kultur (jego matka była Amerykanką, ojciec – Brytyjczykiem) i od wczesnego dzieciństwa żył pomiędzy Chicago a Londynem – z Ameryki bierze profesjonalizm, z Europy – refleksję i zwątpienie. Kiedyś uczłowieczył Batmana, w „Memento” czy „Bezsenności portretował ludzi umęczonych przez własne demony. W „Dunkierce” pokazywał koszmar wojny: śmierć, która atakuje zewsząd: może przyjść w każdej chwili, z powietrza, morza, lądu. Deszcz Oscarów spłynął na jego „Oppenheimera” o wynalazcy bomby atomowej. 

Kiedy w Stanach ruszyła przedsprzedaż biletów, strony internetowe zawiesiły się. To będzie więc zapewne wielki przebój kasowy. Ale mam wrażenie, że również nowoczesne filmowe widowisko, które zostanie w historii kina. 

„Odyseja" w kinie
Gwiazdy i wielcy artyści

Po fragmenty historii Odyseusza filmowcy sięgali praktycznie od początków kina, a „Ulisses” - pierwsza pełnometrażowa adaptacja eposu Homera pojawiła się już w roku 1911. W latach 50. powstała ekranizacja, w której główną rolę zagrał Kirk Douglas. 
Inspirowali się poematem Homera wielcy artyści. Joel i Ethan Coenowie w „Bracie, gdzie jesteś?” przenieśli wątki „Odysei” na amerykańskie Południe z czasów wielkiego kryzysu. Theo Angelopoulos odwoływał się do mitu Odyseusza w bałkańskiej opowieści „Spojrzenie Odyseusza”, a Stanley Kubrick w „2001: Odysei kosmicznej”. Na mały ekran przeniósł „Odyseję” Andriej Konczałowski. Ostatnia adaptacja eposu Homera – „Powrót Odyseusza” Uberto Pasoliniego z Ralphem Finnesem i Juliette Binoche w rolach głównych powstała zaledwie dwa lata temu.