Reklama

„Ściana cieni". Ludziom nie wolno włazić Bogu na głowę

Opowieść „Ściana cieni" o himalajskiej wyprawie znakomicie przedstawia zderzenie dwóch cywilizacji. Do obejrzenia w kinach.

Publikacja: 01.03.2021 21:00

Foto: materiały prasowe

Prosta, lecz dramatyczna, historia z wyrazistymi portretami bohaterów dzieje się w Nepalu. Mieszkający w wiosce na wysokości 4 tysięcy metrów Szerpowie znają potęgę przyrody. Surowy klimat i ascetyczne warunki życia od dziecka uczą ich pokory wobec niej. 16-letni Dawa marzy, by zostać lekarzem. Nie chce być jak jego ojciec Ngada tragarzem, ryzykować życie w wyprawach alpinistów pragnących zaliczać rekordy.

Dźwiganie 50-kilogramowych bagaży, zakładanie lin poręczowych przy braku zabezpieczenia jest często igraniem z życiem. Ale Ngada, jak wielu Szerpów, nie ma wyboru – to jedyne źródło utrzymania. A fakt, że był wiele razy na Mount Evereście czy innych szczytach, sławy i zaszczytów mu nie przynosi. Nie wspinał się dotąd tylko na Kumbhakarnę (znaną też jako Jannu) o wysokości 7710 metrów, wciąż niezdobytą od najtrudniejszej, wschodniej strony.

Szerpowie nie wspinają się na nią, bo to święta góra, ale agencja w Katmandu, dla której Ngada pracuje, daje mu zlecenie: udział w wyprawie na Kumbhakarnę. „Włazić Bogu na głowę ludziom nie wolno!" – reaguje jego żona. Ale jest to okazja do zarobienia pieniędzy na edukację syna.

Kumbhakarna jest celem (wydarzenia toczyły się w lutym 2019 r.) wyprawy Rosjan Dmitrija Gołowczenki i Sergieja Nilowa, dwukrotnie nagrodzonych alpinistycznym Oscarem – Złotym Czekanem. Ekipę uzupełnia Polak Marcin Tomaszewski. Kiedy ich helikopter ląduje w wiosce Szerpów, zderzenie dwóch światów staje się faktem.

Rosjanom śpieszy się, nie obchodzą ich prośba Polaka o dzień odpoczynku, zmęczenie Szerpów, pogarszająca się pogoda. „Słuchają tylko siebie. To nie jest dobrze w górach" – mówi Ngada. Kamera pokazuje też reakcję Rosjan na prośbę Szerpów o kawałek mięsa, który chcą złożyć w ofierze bogu świętej góry, by okazał im łaskę, pozwalając zachować życie.

Reklama
Reklama

Powstał film wielowymiarowy, pokazujący bohaterów w sytuacjach wyborów, ich stosunek do takich wartości jak tradycja, lojalność, rodzina. Jest także dowodem, że i laureaci prestiżowych wyróżnień wysokogórskiego świata bywają jedynie kolekcjonerami tytułów i wyników – za wszelką cenę, cudzym kosztem.

Zrealizowana przez Elizę Kubarską „Ściana cieni" zdobyła już nagrodę na Vancouver International Mountain Film Festival oraz nagrodę dla najlepszego filmu dokumentalnego na festiwalu w Bergen. To pewnie nie koniec wyróżnień, bo autorka (wcześniej nagradzana za „Badjao. Duchy z morza" i „K2 – dotknąć nieba"), alpinistka i podróżniczka, znów dała dowód, że potrafi widzieć i rozumieć głęboko.

Pomógł jej Piotr Rosołowski, autor zdjęć i współautor scenariusza, tworząc kadry pokazujące znikomość człowieka wobec potężnej natury, a także cierpliwymi ujęciami przybliżając świat wewnętrznych dylematów bohaterów, którzy nie mówią zbyt wiele.

Film
Nie żyje wybitny reżyser Béla Tarr. Twórca „Szatańskiego tanga” miał 70 lat
Film
Jaki Paryż przetrwa dzisiejsze zmiany
Film
Zarząd filmowców o zawiadomieniu do prokuratury, gdy odwołano dyrektora Stutthof
Film
Resort kultury zawiadomił o przestępstwie w Stowarzyszeniu Filmowców Polskich
Film
Nie żyje Brigitte Bardot, gwiazda filmu i symbol wyzwolenia kobiet
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama