Od 1987 roku jest aktorką Starego Teatru, a jest to o tyle niezwykłe, że była wówczas jeszcze na III roku studiów krakowskiej PWST. Ujrzawszy ją w „Białym małżeństwie" Stanisław Radwan zaangażował do teatru dostrzegając talent i umiejętności dojrzałej już aktorki.

- Anioł i orzeł – mówi o niej dziś – już nie tylko jako dyrektor teatru, ale i życiowy partner.

Małgorzata Kochan, przyjaciółka i aktorka, mówi, że Segda, jest taka jak była, gdy się poznały w czasie studiów. I od tamtej pory są nierozłączne. Pamięta też, że jej przyjaciółka była wówczas kochliwa i miała serce szerokie jak Brama Floriańska.

- Jest jedyną polską aktorką, która zadebiutowała w Jerozolimie – wspomina Jerzy Radziwiłowicz i przywołuje okoliczności tego zdarzenia, którego był świadkiem.

Janusz Rudnicki, pisarz i przyjaciel, ujawnia, że Segda „ma bzika na punkcie zbierania grzybów".

- Czysty duch artystyczny – podsumowuje Jerzy Łukaszewicz, reżyser i operator „Faustyny".

Razem z aktorką wspominają 15 dni zdjęciowych, które były wyjątkowe, bo cala ekipa czuła się niesiona niezwykłą energią. Widzowie usłyszą też opowieść, jak „Faustyna" zawędrowała do Afryki i jak niezwykle reagowali na nią tamtejsi widzowie.

Andrzej Domalik, reżyser, opowiada o przyjaźni z aktorką, a także ich wspólnych spotkaniach z Czechowem. Aktorka wspomina też okoliczności kontrowersji wokół „Nie-boskej komedii", w której zagrała i przyznaje, że reakcje widzów nie były dla niej miłe.

- Monika Strzępka jest w pracy jak Jarocki – deklaruje Dorota Segda dodając, że praca z tą reżyserką to ogromna przyjemność...

Początek „Niedziela z... Dorotą Segdą" w TVP Kultura o 17.15. Przypomniany zostanie także o godzinie 18.10 Teatr TV z jej udziałem, czyli „Wujaszek Wania" Czechowa, w którym zagrała Sonię. Spektakl zrealizował w 1994 roku Kazimierz Kutz.

O 20.15 - „Tylko strach" czyli opowieść o tragedii kobiet uzależnionych nakręcona w 1993 roku przez Barbarę Sass-Zdort.