To film o zbrodni popełnionej przez dzieci. Bez motywów.

Reklama
Reklama

 

- Trafiłem na informację o takiej zbrodni, która zdarzyła się w Anglii, w połowie lat 90. - mówi Bartosz M. Kowalski. - Przeraziłem się. Zacząłem zgłębiać temat zaburzeń zachowań młodych ludzi. Sięgnąłem do literatury, rozmawiałem z biegłymi sądowymi. Okazało się, że przypadków dziecięcej agresji jest bardzo dużo. Tuż obok nas. Dziś coraz częściej dochodzi do różnych aktów przemocy dzieci w stosunku do dorosłych, do rówieśników, do zwierząt. Większość z nich nie ma wytłumaczenia - dodaje. 

Zrealizowany najprostszymi środkami, filmowany bez sztucznego światła „Plac zabaw”, to historia trójki dwunastolatków w ostatnim dniu szkoły podstawowej. Historia dzieciaków z różnych środowisk żyjących w społeczeństwie, w którym slogany o podstawowych wartościach wydają się już tylko pustymi słowami, gdzie nie ma autorytetów, a wśród codziennej beznadziei dzieciaki tracą jakiekolwiek hamulce. Ten okrutny film tchnie prawdą. Mówi więcej o współczesnym świecie niż niejedna analiza socjologiczna. Pokazuje, że agresja która dziś wisi w powietrzu, nie może pozostać bez wpływu na osobowość najmłodszych. Wybija widza z poczucia samozadowolenia. To znakomite, mocne kino.

„Plac zabaw” ma już na swoim koncie nagrodę za najlepszy debiut na festiwalu w Gdyni. Znalazł się również w konkursie głównym festiwalu w San Sebastian.

Bardzo silnie obsadzony był w tym roku konkurs filmów krótkich. Jury przyznało trzy nagrody: Julia Orlik za animację „Bankiet”, Jakub Radej za dokument „Proch” oraz Aleksandra Terpińska za film fabularny  „Najpiękniejsze fajerwerki ever”, wyróżniony również niedawno podczas ostatniego festiwalu canneńskiego.  Michał Dymak otrzymał też Jantara za zdjęcia do tego filmu.