Rok stulecia jej założenia musiał przecież być nadzwyczajny. Szykowaliśmy się do hucznych obchodów, planowaliśmy kongresy, koncerty i akcje lojalnościowe. Wszystko miało być pięknie, tak jak w gospodarce.
Rok 2020 miał być kontynuacją światowej i narodowej koniunktury. Polska rozwijała się szybciej niż średnia europejska, eksport buzował. Politycy zapowiadali kolejne transfery społeczne. Aż dosięgł nas w środku zimy cień skrzydeł czarnego łabędzia. Ptaszysko wystartowało gdzieś nad Wuhan, zrobiło kilka okrążeń nad Azją Wschodnią i skierowało się na Zachód. W trakcie przelotu zamieniło się jednak z łagodnego łabędzia w prawdziwego pterodaktyla.