Również giełda w Johannesburgu, która korzysta z tego samego systemu komputerowego co giełda londyńska, musiała przerwać pracę.
To najdłużej trwająca awaria na LSE od kwietnia 2000 roku, kiedy handel wstrzymano na osiem godzin. W ubiegłym roku w listopadzie giełda przerwała handel na 40 minut.
Zanim doszło do awarii, główny indeks FTSE-100 rósł o 3,8 proc.
Miejscem najpoważniejszych i najczęstszych awarii w XXI wieku była giełda w Tokio. Cała ich seria zaczęła się 1 listopada 2005 r. Handel akcjami ruszył wtedy z 4,5-godzinnym opóźnieniem spowodowanym awarią systemu komputerowego .
8 grudnia złe funkcjonowanie systemu uniemożliwiło biuru maklerskiemu Mizuho wycofanie błędnego zlecenia na akcje J-Com. Broker stracił na tym 350 mln USD. W styczniu 2006 wstrzymano handel, bo liczba zleceń okazała się za duża dla systemu komputerowego.
Po tych dwóch wpadkach z funkcji zrezygnował ówczesny prezes giełdy Takua Tsurushima.
W Europie najgorzej radzili sobie z giełdową techniką Holendrzy. Największe problemy Euronext Amsterdam miał w 2002 r., kiedy to ponad 30 razy przerywano handel albo na rynku akcji, albo instrumentów pochodnych. Problem polegał na niedostosowaniu systemu obrotu tamtejszej giełdy do systemu NSC działającego w ramach całego Euronextu.