Reklama

Rynkowy umysł otwarty na świat

Wysoko cenię otwarcie specjalistów na inne dziedziny życia, a w przypadku twórców – na inne dziedziny sztuki.

Publikacja: 12.06.2009 06:05

„Rynkowy umysł” Michael Shermer Wydawnictwo CiS, Warszawa 2009. Cena 49 zł

„Rynkowy umysł” Michael Shermer Wydawnictwo CiS, Warszawa 2009. Cena 49 zł

Foto: Rzeczpospolita

Zawsze przyciąga moją uwagę, gdy ktoś potrafi – i chce – swobodnie się między nimi poruszać. Bo nic tak nie irytuje jak przekonanie, że przedmiot ogniskujący czyjeś zainteresowania jest jedynie słuszny dla wszystkich. Od takiego ogniska wolę się trzymać z daleka.

Kiedy więc wpadła mi w ręce książka „Rynkowy umysł”, uwagę od razu przykuło motto z Schopenhauera i początek nawiązujący do Ewangelii wg św. Mateusza. Wiem, to hitchcockowski chwyt, który autor Michael Shermer stosuje z premedytacją. Ale kupuję to.

Zresztą opowieści o kupowaniu, sprzedawaniu, inwestowaniu, o gospodarce, rynku i o tym, czy pieniądze przynoszą szczęście, cała ta otoczka służy. Właśnie – opowieści bo „Rynkowy umysł”, na szczęście, nie jest skryptem czy podręcznikiem. Raczej wędrówką, podczas której natrafiamy na zaskakujące i warte poznania perełki, ale też nużące podejścia, po których nie zawsze następuje obiecywany zachwyt.

Michael Shermer prowadzi nas w świat ewolucyjnej ekonomii, a raczej w świat nowej zupełnie dyscypliny naukowej – neuroekonomii. Poznajemy ewolucyjne korzenie naszego poczucia sprawiedliwości czy moralnych zachowań. Dowiadujemy się, jak ta ewolucyjna moralność wpływa na rynek i gospodarkę rynkową.

Autor ze swobodą porusza się po dorobku nauk społecznych i ekonomii i nie tylko. Udowadnia, że ludzie wcale nie zawsze są egoistyczni, biznes nie polega tylko na walce, a współczesna wolnorynkowa ekonomia wyrasta z moralnej natury istot ludzkich. Przy okazji zaś dowiadujemy się, czym dla ludzi naprawdę są pieniądze, jakie są pożytki z cnoty, czym jest wolna wola i w czym wciąż jesteśmy bardzo podobni do naszych zwierzęcych krewnych.

Reklama
Reklama

Przy tej lekturze bodaj największe zastrzeżenie budzi iście amerykańskie zacięcie Shermera do uzyskania objętości, która zapewni dziełu odpowiednio dużo centymetrów szerokości na półce. Bez straty dla przekazu książka mogłaby być o jedną trzecią (i jeszcze te prawie cztery strony podziękowań, kończące się – to jasne – ukłonami w stronę rodziny) krótsza. A nadmiar cytatów ma chyba tylko udowodnić erudycję autora. Nie musi. Po niewielkiej porcji wierzymy, że naprawdę biegle porusza się po kanonie lektur, i to znacznie szerszym niż tylko dotyczącym nauk społecznych i ekonomii. Ale to zrozumiałe w przypadku autora, który jest historykiem nauki i ma na koncie kilkadziesiąt książek naukowych i popularnonaukowych. No i jeszcze stale pisuje do „spółki matki” polskiego „Świata Nauki”.

Książkę mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim ciekawym nietuzinkowych spostrzeżeń i zaskakujących paraleli. Za ich pomocą autor przedstawia źródła wielu naszych zachowań, np. przy decyzjach związanych z finansami, i wskazuje, jak wpłynęły one na powstanie istniejących dziś mechanizmów rynkowych. A przykłady – choćby z najnowszych technologii. Jest m.in. mowa o rywalizacji Google’a i Altavisty czy Internet Explorera z Netscape Navigatorem. Nie brak i humoru, który ułatwia towarzyszenie autorowi.

Trzeba tu jeszcze podkreślić znakomite polskie tłumaczenie. Dla większej jasności tłumacze zdecydowali się też na – wyważone w rozmiarze – własne przypisy.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama