Sukces Mirosława Bałki – który dzięki znakomitym recenzjom projektu wystawionego w londyńskiej Tate Modern jest teraz na topie – na razie nie przekłada się na ceny jego prac. Rzeźba Bałki była do kupienia na naszym rynku za 340 tys. zł, ale nie znalazł się chętny. Sztuka tego artysty, trudna i hermetyczna, nie jest chodliwym towarem.
Najnowszy rekord cenowy dotyczący polskiego żyjącego artysty należy do Romana Opałki. Za trzy jego wczesne „obrazy liczone” zapłacono w lutym na aukcji w londyńskim Sotheby’s ponad 713 tys. funtów, czyli prawie 3,3 mln zł.
W Kompasie Sztuki 2009, rankingu najlepszych polskich artystów współczesnych, który publikujemy dziś w dodatku „Moje Pieniądze”, znajdują się nazwiska 314 twórców wytypowanych przez 82 galerie sztuki. Ścisła czołówka to: Bałka, Kantor, Nowosielski, Wróblewski, Abakanowicz.
W Polsce ceny ich prac rzadko przekraczają 200 – 300 tys. zł. Trzy lata temu na warszawskiej licytacji za „Człowieka z parasolkami” Tadeusza Kantora zapłacono 295 tys. zł. W latach 70. prace tego artysty można było zdobyć za 100 dolarów.
To oczywiście marzenie inwestorów: kupić po okazyjnej cenie dzieło wybitnego twórcy. Często liczą na taki traf w czasie kryzysu. Ale jak mówi Juliusz Windorbski, prezes domu aukcyjnego Desa Unicum, dzieł z najwyższej półki okazje nie dotyczą. – Można się cieszyć, że nieosiągalne do tej pory dla kolekcjonerów prace pojawiają się na rynku – przekonuje Elżbieta Kochanek van Dijk, właścicielka Galerii Milano. Zawsze są one pewną inwestycją. Zdaniem doświadczonych marszandów na znakomitych dziełach inwestorzy nie powinni stracić, o ile nie przepłacili.