Według wstępnych danych Polska ma szansę rozwinąć na dużą skalę produkcję gazu z łupków, który jest trudniejszy i bardziej kosztowny w eksploatacji niż konwencjonalny. Złoża szacuje się na 1,5 bln m sześc., podczas gdy rocznie wykorzystuje się teraz ok. 14 mld m sześc. Przygotowania do zbadania zasobów są na wstępnym etapie, choć zainteresowanie jest ogromne. Główny geolog kraju Henryk Jezierski poinformował wczoraj, że w ciągu ostatnich dwóch lat podpisał 56 koncesji na jego poszukiwanie. Na liście są największe amerykańskie koncerny: Exxon Mobil, Chevron, ConocoPhillips, Marathon Oil.
Amerykanie są liderami w wydobyciu gazu niekonwencjonalnego. Wysłannik sekretarz stanu USA Richard Morningstar mówił na konferencji, że w USA w 2000 r. gaz z łupków pokrywał zaledwie 1 proc. zapotrzebowania, a w tym już ok. 10 proc. – Z badań geologicznych wynika, że Polska ma duże możliwości, ale upłynie kilka lat, zanim zostaną ustalone zasoby, i kolejne kilka lat, zanim ruszy produkcja na skalę przemysłową – stwierdził.
Według głównego geologa kraju będzie to możliwe za 10 – 15 lat. Wiceprezes PGNiG Jan Wójcik uważa, że trzeba wykonać ok. 40 odwiertów, by móc oszacować rzeczywiste zasoby tego gazu w Polsce. Koszty jednego szacuje się na ok. 50 mln zł. PGNiG, które jest największym producentem gazu w Polsce, przygotowuje pierwszy odwiert, i to już w maju, w rejonie Lublina. Spółka zawarła już umowy o współpracę z koncernami Chevron i Marathon i negocjuje z Exxonem.
– Mam nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z początku lat 90., gdy mieliśmy optymistyczne amerykańskie plany produkcji gazu z metanu i nie udało się ich zrealizować – mówi były minister gospodarki Janusz Steinhoff.
Ostrożnie o perspektywach złóż gazu łupkowego wypowiadał się przedstawiciel Komisji Europejskiej Fabrizio Barbaso z Dyrekcji Generalnej ds. Energii. Jego zdaniem trzeba bardzo dokładnie przeanalizować amerykańskie doświadczenia w zakresie tego wydobycia i problemy, jakie się pojawiły. – Wtedy ocenimy, czy w Europie jest możliwe wydobycie na taką skalę jak w USA i czy ma sens.