Reklama

Polska potrzebuje polityki imigracyjnej

Polska potrzebuje przemyślanej polityki imigracyjnej. Powinno wypracować ją wspólnie kilka ministerstw. To ważne dla gospodarki i społeczeństwa

Publikacja: 12.11.2010 00:25

Polska potrzebuje polityki imigracyjnej

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

W Polsce potrzebna jest polityka ponadsilosowa. Tylko dzięki ścisłej współpracy wielu ministrów można osiągnąć ważne dla Polski cele.

O taką dobrą współpracę powinien zadbać sam premier. Poniżej podam jeden przykład takiej polityki, ale można ich podać bardzo wiele.

Obecnie ostatnie pokolenie wyżu demograficznego 20- i 30-latków ma i prawdopodobnie będzie miało mało dzieci, więc ludność Polski będzie maleć, z obecnych 38 milionów do 33 milionów w 2050 roku. Będziemy małym krajem starych ludzi z bardzo niskimi emeryturami.

Żywiołowa imigracja mogłaby rozwiązać ten problem, ale istnieje wysokie ryzyko, że powstaną getta słabo asymilujących się imigrantów.

Z drugiej strony mamy demograficzne tsunami na uczelniach wyższych. Ponieważ gwałtownie spada liczba osób w wieku 19 – 24 lata w ciągu dekady zbankrutuje wiele uczelni w Polsce, a te, które pozostaną, mogą mieć poważne problemy finansowe, chyba że zwolnią dużą cześć kadry naukowej albo nauczą się pozyskiwać środki finansowe realizując zlecenia dla biznesu.

Reklama
Reklama

Można nic z tym nie robić, tak jak obecnie, i w ciągu dekady udział publicznych wydatków na szkolnictwo wyższe w dochodzie narodowym spadnie, co przy niezmiennie śmiesznie niskich nakładach na badania w sumie będzie prowadziło do degradacji cywilizacyjnej Polski.

Ale można inaczej, co wymagałoby ścisłej współpracy pięciu ministrów: nauki i szkolnictwa wyższego, pracy, spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych i rozwoju regionalnego.

Wiem, wiele osób stwierdzi od razu, że projekt wymagający ścisłej współpracy pięciu ministrów, na przykład poprzez powołanie zespołu projektowego, jest teoretyczną dyrdymałą, nie do zastosowania w praktyce. Z reguły jeden minister coś robi w swoim obszarze, a inni są potem konsultowani w ramach tzw. konsultacji międzyresortowych.

No, ale tutaj tak się nie da, trzeba powołać zespół projektowy, który przecina w poprzek pięć ministerstw-silosów. W tym projekcie podjęto by próbę osiągnięcia kilku celów na raz.

Po pierwsze, celem byłoby zwiększenie tak bardzo potrzebnej imigracji, ale w taki sposób, żeby do Polski przyjeżdżały osoby, które będą studiować i potem podejmować pracę w wysokowydajnych usługach i przemyśle, dzięki czemu będą płacić podatki, więc dochody budżetu będą duże i będą środki na naukę, badania i rozwój.

Poprzez studia imigranci zasymilują się, nauczą języka, poznają naszą historię i kulturę. Będą dobrymi obywatelami Rzeczypospolitej.

Reklama
Reklama

Po drugie, dzięki studentom-imigrantom uczelnie w Polsce miałyby kogo uczyć, i nie doszłoby do bankructwa ponad połowy z nich, co jest obecnie prognozowane.

Po trzecie, Polska mogłaby podobnie jak Australia i Wielka Brytania uczynić z edukacji silny sektor usług eksportowych, co wymagałoby prowadzenia programów w języku angielskim w znacznej części w formule nauki na odległość.

Jakie zmiany są potrzebne? Finansowanie publiczne powinno w większym stopniu płynąć do tych szkół, które są w stanie przyjąć więcej cudzoziemców (czyli są konkurencyjne w skali międzynarodowej). Trzeba usprawnić procedury uzyskiwania wiz, żeby terrorysta się nie przemknął, ale żeby dobrzy kandydaci na studia mogli szybko, sprawnie i tanio dostać wizy.

Trzeba dostosować regulacje rynku pracy do sprawnego przyjmowania cudzoziemców, absolwentów szkół wyższych w Polsce. W końcu trzeba zintensyfikować promocję polskiego szkolnictwa wyższego za granicą.

Być może trzeba przeprogramować sposób, w jaki wykorzystujemy środki unijne, żeby wygenerować finansowanie dla niektórych z powyższych działań. Może intensywne kursy dokształcające kadrę akademicką z języka angielskiego przyniosą więcej dobrego niż setki szkoleń, na które bierze się ludzi z łapanki lub szkoli się tzw. słupy ( lista patologii w szkoleniach jest dostępna na moim blogu, dziękuję internautom za te przykłady).

Ale oczywiście intensywne szkolenia z angielskiego dla nauczycieli akademickich mają sens tylko wtedy, gdy będą uczyć w tym języku, i dlatego właśnie potrzebna jest współpraca wielu resortów, żeby mieli, kogo uczyć.

Reklama
Reklama

Jeżeli polskie uczelnie staną się wielokulturowymi tyglami, to będzie sprzyjało powstawaniu nowych innowacji, będzie pomagało w budowaniu kapitału relacji z krajami, skąd będą pochodzili zagraniczni studenci. To będzie wspierało rozwój Polski na miarę XXI wieku.

Polsce potrzebna jest ponadsilosowa polityka imigracyjna. Tu i teraz. Za kilka lat będzie za późno.

[i]Autor jest profesorem, rektorem Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie[/i]

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama