Akcje największej brytyjskiej sieci sklepów z odzieżą i żywnością drożały w Londynie nawet o 9,5 proc. po spekulacjach, że nieudana próba zmiany sytuacji i malejące zyski narażają ją na wrogie przejęcie.

Inwestorzy rzucili się na papiery Marksa & Spencera po publikacji w „Sunday Times" o tym, że narodowy fundusz Qatar Investment Authority chce zmontować konsorcjum do złożenia oferty przejęcia M&S za 8 mld funtów (121 mld dol.). Pismo powołało się na źródła z City, że Katar sondował zainteresowanie kilku dużych firm, private equity, m.in. CVC Capital Partners. Osoba związana z funduszem podała, że jego część inwestycyjna Qatar Holding nie rozważa takiej oferty, ale to dementi nie zmniejszyło entuzjazmu w Londynie. Akcje M&S nadal kupowano.

Qatar, mający co roku do dyspozycji 30 mld dol., stał się jednym z agresywniejszych inwestorów na świecie. Interesuje go wszystko od superbanków (Credit Suisse) po producentów aut (Porsche), surowce kopalne (Xstrata) czy sport (PSG).

– M&S jest narażona na przejęcie, bo obroty i zyski maleją, nie ma czym pochwalić się z ogromnych nakładów w systemy online i magazynów, także w zmianach ekipy odzieżowej – uważa niezależny analityk handlu Nick Bubb.

Choć jeden z bankierów ocenił szanse przejęcia na 5 proc., to analitycy uważają, że poprawa na rynku długów i zasoby gotówki w funduszach czynią ją możliwą.