Reklama

Dow Jones stracił najwięcej od 1987 roku

Dane makro i wypowiedzi Bena Bernankego pociągnęły indeksy w dół. Na spotkaniu grupy G8 postanowiono o wprowadzeniu dodatkowych regulacji rynków finansowych

Publikacja: 16.10.2008 03:18

Końcówka wczorajszej sesji przyniosła pogłębienie spadków. Inwestorzy przestraszyli się słabych dany

Końcówka wczorajszej sesji przyniosła pogłębienie spadków. Inwestorzy przestraszyli się słabych danych z gospodarki amerykańskiej, a także słów szefa Fedu. Nie pomogło uruchomienie pierwszego etapu „Planu Paulsona”.

Foto: Rzeczpospolita

Informacje makroekonomiczne z USA, wypowiedzi szefa Fedu i coraz większe zwątpienie w plan ratunkowy, który miałby złagodzić skutki kryzysu finansowego dla amerykańskiej gospodarki, były powodem największego procentowego spadku indeksu Dow Jones od października 1987 roku. Wskaźnik ten stracił 7,87 proc., czyli 733 pkt, i wyniósł na zamknięciu 8577,9 pkt. Punktowa strata dzienna była niewiele niższa niż 30 września, kiedy indeks zniżkował o 777 pkt. S&P 500 stracił ponad 9 proc., a Nasdaq prawie 8,5 proc.

Inwestorzy nie zwracali uwagi na dobre wyniki dwóch wielkich firm – Coca-Coli i Intelu, a skupili się na wyprzedawaniu akcji spółek przemysłowych, takich jak Caterpillar. Traciły też koncerny paliwowe – Exxon Mobil i Chevron straciły ponad 12 proc. w ślad za taniejącą ropą naftową.

Kolejny etap planu ratunkowego dla banków zakładający dokapitalizowanie ich kwotą 250 mld dolarów nie pomógł w powstrzymaniu spadków cen akcji w tym sektorze. Tym bardziej że inwestorów przestraszyły słowa Meredith Whitney, wpływowej analityczki Oppenheimer & Co., która stwierdziła, że mimo pomocy amerykańskiego rządu kłopoty tamtejszych banków się jeszcze nie skończyły.

Obawy o recesję pogłębiły słabe dane o sprzedaży detalicznej w USA, najgorsze od trzech lat. Departament Handlu podał, że we wrześniu dynamika sprzedaży spadła o 1,2 proc. w ujęciu miesięcznym, a ekonomiści spodziewali się spadku o 0,7 proc. Wydatki na konsumpcję odpowiadają za dwie trzecie amerykańskiej aktywności gospodarczej. Akcje największej sieci supermarketów Wal-Mart straciły na zamknięciu 8 proc.

Kilka godzin później szef Rezerwy Federalnej Ben Bernanke przyznał, że sytuacja na rynku kredytów stanowi „istotne zagrożenie” dla i tak spowalniającej gospodarki. – Stabilizowanie rynków finansowych jest bardzo ważnym posunięciem, ale jeżeli nawet uda się je ustabilizować, to szersze ożywienie gospodarki nie nastąpi od razu – mówił wczoraj Ben Bernanke.

Reklama
Reklama

Jednocześnie zapewnił, że Fed nadal będzie wykorzystywał wszelkie dostępne środki, by poprawić funkcjonowanie i płynność rynku oraz wspierać działania amerykańskiego rządu we wzmacnianiu systemu finansowego.

Wieczorem została opublikowana tzw. beżowa księga, czyli raport Rezerwy Federalnej na temat stanu gospodarki we wrześniu. Wynika z niej, że przedsiębiorstwa coraz częściej zastanawiają się nad nowymi inwestycjami, wydatki ograniczają natomiast konsumenci. Zmalała też nieco presja inflacyjna. Komplet danych makroekonomicznych i słowa szefa Fedu inwestorzy odebrali jako możliwą zapowiedź obniżek stóp procentowych w USA.

Na wydarzenia na rynkach zareagowali w środę przedstawiciele grupy G8, czyli najbardziej uprzemysłowionych krajów świata plus Rosji. W oświadczeniu wydanym w Waszyngtonie zaapelowali o zmiany systemu regulacyjnego sektora finansowego na świecie, tak by „usunąć niedoskonałości uwidocznione przez obecny kryzys”. Grupa G8 ma ustalić kalendarz niezbędnych reform.

[i]masz pytanie wyślij e-mail do autora [link=mailto:m.kuk@rp.pl]m.kuk@rp.pl[/link][/i]

Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Ekonomia
Polscy liderzy w Davos w czasie Światowego Forum Ekonomicznego
Ekonomia
Od danych do decyzji, czyli transformacja i AI w biznesie
Gospodarka
Czesi zaskoczeni sukcesem Polski. Ekspert o współpracy: Strategiczna konieczność
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama