O godzinie 9:38 frank umocnił się wobec złotego poziomu 3,6545 zł. Później nastąpił okres wahań, by tuż po godzinie 17 znowu wystrzelić w górę osiągając wartość 3,6739. Na wartość helweckiej waluty przez cały dzień najbardziej oddziaływały dane z USA. tuz po godzinie 18 świat obiegła optymistyczna wiadomość, że amerykański senat przegłosował ustawę o podniesieniu limitu zadłużenia i redukcji deficytu budżetowego USA. Dobre wieści zza oceanu nie wystarczyły jednak by frank zaczął tanieć. Tuż przed godziną 19 kurs poszybował w górę do nowego historycznego maksimum 3,7046 zł.
Waluta umacnia się po danych o sprzedaży detalicznej w Szwajcarii, która wzrosła w czerwcu o 7,4 proc. po spadku w maju o 4,1 proc. Analitycy spodziewali się wzrostu o 1,5 proc.
Dodatkowym impulsem prowzrostowym był indeks PMI dla szwajcarskiego przemysłu, który wyniósł w lipcu 53,5 pkt. wobec 53,4 w czerwcu. Wynik okazał się nieco lepszy od oczekiwań – analitycy prognozowali 52 pkt.
Jak podają analitycy Domu Maklerskiego TMS Brokers, zgodnie z przewidywaniami polska waluta coraz silniej reaguje na międzynarodowe nastroje. Rosnące obawy o możliwą obniżkę ratingu USA powodują odpływ kapitału z rynków emerging markets.
W podobnym tonie wypowiada się większość polskich analityków. - Europa potrzebuje sprzyjających okoliczności - uspokojenia na rynkach i wzrostu gospodarczego. Wzrost może być słabszy niż wcześniej zakładano, a Amerykanie skutecznie zadbali o to, by uspokojenia na rynkach nie było. W efekcie mamy znów wyprzedaż obligacji w Europie i nowe rekordy franka - ocenił główny ekonomista X-Trade Brokers Przemysław Kwiecień. Jego zdaniem frank będzie zyskiwał, chyba że ze Szwajcarii napłyną fatalne dane lub do akcji wkroczy Szwajcarski Bank Narodowy.