Reklama
Rozwiń
Reklama

Obca tancerka może już pracować

Taksówkarze zawiesili strajk do końca sezonu turystycznego,ale nadal są przeciwni liberalizacji rynku przewozów. Farmaceuci zapowiadają protesty i grożą zamykaniem aptek. Ale rynek dla tancerzy w Grecji jest już otwarty.

Publikacja: 07.08.2011 13:32

Obca tancerka może już pracować

Foto: Bloomberg

Liberalizacja rynku pracy była jednym z warunków, jakie Grecja zobowiązała się spełnić w zamian za pakiet pomocowy wart 110 mld euro.

Teoretycznie od 2 lipca tego roku każdy, kto chce być taksówkarzem, otworzyć piekarnię,czy prowadzić aptekę czy też oprowadzać turystów po Akropolu, może to robić. Teoretycznie, bo w praktyce jest inaczej. Rząd obawiając się nowej fali protestów  nie wprowadził w życie większości z  obiecanych zmian.

Taksówkarze strajkowali przez ponad 2 tygodnie blokując porty , lotniska i autostrady.To doprowadziło do protestu z kolei innych firm, bo turyści nie byli w stanie do nich dojechać. W wielkich kurortach restauracje stały puste, a turyści ograniczali swoje posiłki do hotelowych restauracji. Taksówkarze  zapewniali,że zgadzają się na liberalizację rynku przewozów, ale rząd wcześniej musi im oddać po 200 tys. euro, jakie wielu z nich zapłacili za licencje na prowadzenie działalności. Jak na razie ich protest spowodował odwołanie 10 rejsów wypływających z Pireusu i setki odwołanych lotów. W efekcie Grecja odnotowała wprawdzie 15 procentowy wzrost w turystyce, ale o 10 proc. spadły wydatki  zagranicznych urlopowiczów - wynika z danych Greckiej Konfederacji Handlu.

Yannis Stornaras z analitycznej firmy IOBE w rozmowie z greckim dziennikiem „Kathiremini" zapewnia jednak,że na  rynku nie ma już problemu z tym,że zagraniczna tancerka nie może znaleźć pracy, albo baletnica chciałaby założyć szkołę i jest blokowana przez grecką konkurencję. — Ale farmaceuci, inżynierowie budowlani i prawnicy bronią swoich profesji - dodaje.  Według  wyliczeń IOBE otwarcie wszystkich zawodów w ciągu następnych 10 lat dało by Grekom przyrost w wysokości 17 proc. PKB. Za niemożność przeprowadzenia zmian Stornaras wini parlament. Deputowani do ustaw liberalizacyjnych wprowadzają tyle poprawek,że ostatecznie nie ma mowy o otwarciu najbardziej bronionych zawodów. Wyraźnie widać,że rząd stracił w tym względzie zapał do reform po zeszłorocznym strajku kierowców ciężarówek, którzy w szczycie sezonu turystycznego praktycznie sparaliżowali kraj.

Tymczasem z powodu zamknięcia zawodów  i braku konkurencji bankrutują kolejne firmy i rośnie bezrobocie.  Przewodnicy oprowadzający turystów po największych zabytkach zagwarantowali sobie wprowadzenie obowiązku posiadania przez wycieczki dwóch oprowadzających. Jeden może być cudzoziemcem mówiącym w języku danej grupy turystów  ale drugi musi być Grekiem i nie musi mówić w żadnym obcym języku. Jeśli ta zasada jest złamana, organizator wycieczki płaci 2 tys. euro kary  i dodatkowo jeszcze grozi mu rok więzienia. To wszystko, mimo liberalizacji rynku tych usług jeszcze rok temu. Rynek  apteczny  nie został zliberalizowany, ale rząd postawił warunki - apteki muszą być otwarte dłużej,ceny leków zostały zatwierdzone urzędowo.Dodatkowo ministerstwo Zdrowia otworzyło 300 nowych aptek. Dotychczas było ich 12 tysięcy.Ale farmaceutom się to nie podoba i grożą zamknięciem placówek. Ich zdaniem konkurencja ze strony  nowych aptek jest zbyt silna, a przychody uniemożliwiają spłacenie zadłużenia, bo z kolei rząd nie zwraca pieniędzy za leki sprzedawane po cenach regulowanych .

Reklama
Reklama

Do załamania doszło także na rynku  morskich przewozów pasażerskich.Tutaj obowiązuje zasada,że żaden statek nie może pozostać przy nabrzeżu na noc,jeśli  jego załoga nie składa się wyłącznie z Greków,To zasada kuriozalna, ale poddały się jej nawet  firmy unijne. Kiedy rząd próbował to zmienić, marynarze ogłosili strajk i przez 2 tygodnie blokowali porty. W efekcie coraz więcej wielkich statków pasażerskich omija Grecję i wybiera inne porty na Morzu Śródziemnym. Z tego powodu Grecja w ubiegłym roku straciła miliard euro, w tym roku może to być nawet półtora miliarda. Dodatkowo  już tylko greccy operatorzy promów stracili 1,5 mld euro z powodu blokady portów przez taksówkarzy.

Za kilka dni do Aten przyjedzie „trójka" - przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Europejskiego Banku Centralnego i Komisji Europejskiej. Ich zadaniem będzie głęboka analiza greckiej gospodarki pod kątem wprowadzania reform uzgodnionych w maju 2010. Uwolnienie zamkniętych zawodów i powody z jakich ta reforma została poważnie opóźniona  będzie jednym  z głównym tematów rozmów. Jeśli ocena greckiej gospodarki wypadnie negatywne, rząd w Atenach nie otrzyma kolejnej transzy, tym razem w wysokości 8 mld euro.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama