W godzinach szczytu są zakorkowane mosty, drogi wylotowe, główne ulice. Można sobie tylko wyobrazić, jakie będą korki w październiku. W skali europejskiej Warszawa nie jest bardzo dużym miastem, ma prawie 2 miliony mieszkańców, podczas gdy aglomeracja paryska jest sześciokrotnie większa, a wokół Madrytu trzykrotnie większa. Jednak według rankingów międzynarodowych Warszawa jest jednym z najbardziej zakorkowanych miast w Europie.
***
Korki to nie tylko strata czasu dla setek tysięcy osób, to obniżenie standardu życia, bo stanie w korkach w drodze do i z pracy pozbawia nas czasu wolnego, to większe emisje spalin i większe zanieczyszczenie środowiska. Ale to także wymierne straty finansowe. Jeżeli założymy, że przeciętne wynagrodzenie w Warszawie to prawie 5000 złotych miesięcznie, czyli około 200 złotych za dzień roboczy, czyli około 25 złotych za godzinę. Jeżeli przeciętny warszawianin marnuje w korkach około godziny dziennie, to gdyby tę godzinę więcej pracował ,zamiast stać w korku, zarobiłby 25 złotych dziennie więcej, czyli ponad 500 złotych miesięcznie więcej, co jest równoważne podwyżce pensji o ponad 10 procent. Jeżeli ten problem dotyczy 200 tysięcy osób, to warszawianie w ciągu miesiąca tracą w korkach 100 milionów złotych, a w ciągu roku ponad miliard złotych. Te zarobione pieniądze mogliby wydać w sklepach, kinach, restauracjach, przez co wzrosłyby przychody i zyski sklepów i restauracji w Warszawie, a ich właściciele sami mogliby wydać te pieniądze na kolejne usługi i zakupy albo na rozwój biznesu.
W sumie można ocenić, że korki powodują straty w wysokości 1,5 miliarda złotych rocznie w samej Warszawie. Przy nieco innych założeniach jedna z firm doradczych oszacowała, że mieszkańcy siedmiu polskich miast tracą rocznie 4,2 miliarda złotych z powodu korków.
W Warszawie, żeby załatwić sprawę w urzędzie, trzeba się tam udać osobiście. To oznacza dojazd do urzędu i z powrotem, czasami dwukrotnie, jak w przypadku rejestracji samochodu, stanie w kolejce, czas spędzony na wypełnianiu skomplikowanych formularzy. Podobnie jak w przypadku korków można policzyć, jakie straty generuje to dla mieszkańców Warszawy i innych miast.
Gdyby nie było korków, a większość spraw w urzędach można było załatwić przez Internet, to warszawianie byliby znacznie bogatsi, prawdopodobnie o prawie 2 miliardy złotych rocznie.