Reklama
Rozwiń
Reklama

Nadciąga cyfrowy sztorm

Łukasz Gołębiewski to szara eminencja branży książkowej. Wizualnie – potargany, w swoim punkowym stylu: glanach i kolorowych spodniach – czasem od części kolegów po fachu mocno odstaje, ale to tylko pierwsze wrażenie, które już potem nigdy nie wraca, bo ich problemy ma w małym palcu

Publikacja: 09.12.2012 23:50

Gołębiewski jest założycielem Biblioteki Analiz, która co roku podsumowuje sytuację na książkowym rynku, sumując przychody wydawców (jego zestawienia publikujemy regularnie w „Rz") i cyklicznie wydaje kilkutomowe zestawienie „Rynki książki w Polsce". Wydaje też m.in. „Magazyn Literacki Książki", był dziennikarzem (m.in. „Rz"), napisał i wydał kilka powieści. Ma na koncie także dwie inne książki o przyszłości rynku wydawniczego w erze cyfryzacji: „Śmierć książki. No Future Book" i „Szerokopasmową kulturę".

Swoją najnowszą branżową publikację napisał w trudnym dla wszystkich wydawców – i prasowych, i książkowych – roku. Spadająca sprzedaż i czytelnictwo, zwłaszcza papierowych książek i gazet, powoduje, że firmy nie myślą już o cyfrowej rewolucji wyłącznie w kategoriach futurystycznych. Zmiany, które powoli zakończą istnienie rynku wydawniczego w formie, jaką większość z nas zna, zachodzą właśnie tu i teraz, w dodatku tak szybko, że branża wciąż jest nimi głównie zafascynowana.

Na tytułowe pytanie wydawcy muszą sobie odpowiedzieć jak najszybciej. Według Gołębiewskiego ratunku dla branży można upatrywać w mobilnych aplikacjach, smartfonach, tabletach i abonamentach na treści czytane. Takich samych jak te, do których już przyzwyczailiśmy się np. przy oglądaniu filmów. – To jedna z dróg, jaką wydawcy mogą wybrać. Podobnie jak w przypadku pakietu kanałów telewizyjnych odbiorca nie zastanawia się wówczas, ile kosztuje jedna książka, ale wykupuje po prostu czasowy dostęp do treści. Takimi usługami będą zainteresowani nie tylko wydawcy, ale też firmy telekomunikacyjne –mówił Gołębiewski na debacie poświęconej przyszłości książek i prasy towarzyszącej premierze jego książki.

Broszura oprócz akademickiego początku zawiera aktualne szacunki rynku książek i księgarni w Polsce, smutną refleksję o ogólnym spadku czytelnictwa oraz trochę nieco bardziej optymistycznych refleksji prezentujących możliwe scenariusze rozwoju dla wydawniczej branży opartych na jego własnych obserwacjach zmian zachodzących na książkowym rynku.

Nowoczesna księgarnia będzie musiała się zamienić w centrum kulturalno-rozrywkowe, lojalność nowych czytelników zbudują aplikacje na urządzenia mobilne: młody czytelnik nie ma już niestety zaszczepionego przekonania o konieczności zapłacenia za pracę autora ulubionej książki, ale nadal chętnie ją przeczyta, gdy zostanie mu podana w nowoczesny sposób i może nawet nie pomyśli o tym, by ją wcześniej spiratować, ściągając z portalu Chomikuj.pl albo innej podobnej witryny.

Reklama
Reklama

Wydawcy, którzy dzięki takim publikacjom zauważą, że czytelnicy się spolaryzowali i oprócz grupy niewolniczo wiernej papierowi (która nadal istnieje, bo dlaczego nie) mamy w Polsce ponad 50 tys. fanów samego Kindle'a plus kolejnych 50 tys. posiadaczy innych e-czytelników, wezmą sobie do serca niektóre uwagi Gołębiewskiego i jemu podobnych, lżej zniosą nadciągające nieuchronnie zmiany, które za chwilę nie będą już kosmetyczne.

To taka książka-ostrzeżenie dla tych, którzy może przesypiają ważne zmiany.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama