Jak co roku przed Bożym Narodzeniem banki kuszą kredytami gotówkowymi. Ale zanim skorzystamy z takiej oferty, powinniśmy dokładnie policzyć.
Zaciągając kredyt w wysokości 3 tys. zł, po roku musimy oddać dodatkowo od 200 zł do nawet 500 zł samych odsetek. Do tego dochodzi nierzadko 2–3 proc. prowizji oraz opłata np. za udzielenie kredytu czy jego ubezpieczenie. W sumie może się okazać, że rzeczywisty koszt wynosi ponad 30 proc. w skali roku.
Najniżej oprocentowany kredyt oferuje ING Bank – 12,5 proc. w skali roku (dla stałych klientów 11,5 proc.). Nie ma prowizji za jego udzielenie. Maksymalny okres kredytowania to osiem lat.
Tanio (12 proc.) jest również w Eurobanku, ale nie uwzględniliśmy tej oferty w tabeli, gdyż jest przeznaczona tylko dla osób deklarujących przelewanie wynagrodzenia na konto w tym banku.
Przy porównywaniu ofert najważniejsza jest rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO). Jest to realny koszt kredytu, uwzględniający prowizje i opłaty. Różnica między oprocentowaniem nominalnym a RRSO sięga od 0,6 do nawet 15 pkt proc.